Wojna o dorsza

 
Kliknij, aby powiekrzyć
Wczoraj minister rolnictwa zaproponował rybakom rekompensaty - od 8 do prawie 19 tysięcy złotych. Dziś się okaże, czy rybacy je zaakceptują.

Rybacy łowią dorsze mimo rozpoczętego 1 maja unijnego okresu ochronnego. - Nie boimy się inspektorów i kar. Bardziej boimy się głodu - mówią rybacy.

Zdaniem Grzegorza Hałubka, przewodniczącego Związku Rybaków Polskich w poniedziałek i wtorek na morzu przebywało około pół tysiąca kutrów i łodzi. Drugie tyle wypłynie w morze dziś.

- Koledzy wracający do portów mieli w ładowniach dorsza. Sam złowiłem ponad 300 kilogramów - mówi Grzegorz Hałubek. - Na razie nikogo nie spotkały sankcje.

Bruksela zapowiada surowe kary dla niepokornych rybaków, od pozbawienia limitu po odebranie licencji połowowej i wysokie grzywny finansowe. Rybacy nie dają się zastraszyć.

W poniedziałek Sztab Kryzysowy Polskiego Rybołówstwa zagroził natychmiastową blokadą portów i dróg krajowych, jeśli armatorów spotkają jakiekolwiek restrykcje za złamanie zakazu połowu dorsza. Inspektorzy zapowiedzieli jednak, że po długim majowym weekendzie będą kontrolować kutry wracające z morza.


włod, 4 maja 2005 r.