<%@ Language=JavaScript %> TAJEMNICA Fortu Gerharda

 

TAJEMNICA Fortu Gerharda

 
Kliknij, aby powiękrzyć
Jarosław Bona był jednym z tych, którzy odkryli tajemnicze wejście.
Fot:
Wojtek Basałygo

Sensacyjne odkrycie gospodarzy XIX-wiecznego Fortu Gerharda! W najstarszej prochowni twierdzy jest starannie zamurowane wejście, które może prowadzić do tunelu pod Świną. Tak przynajmniej mówi legenda. Czy tak jest w rzeczywistości, okaże się już za kilka dni.

Początek nie zapowiadał się tak ciekawie. Gospodarze fortu postanowili rozkuć zamurowane wejście do korytarza, który otacza pomieszczenie jednej z prochowni. To wąskie, na szerokość niecałego metra, przejście, które otacza ze wszystkich stron pomieszczenie prochowni.

Nie było to trudne, choć mur miał w tym miejscu grubość blisko 60 cm. Taką samą grubość miała też ściana, którą zabudowano wejście. Cegły połączone były jednak jedynie wapienną zaprawą.

- Jest miękka. Dzięki temu, bez problemu odsłoniliśmy wejście i nie uszkodziliśmy przy tym ani jednej cegły - mówi Piotr Piwowarczyk, dzierżawca Fortu Gerharda.

 

Tajemnicze wejście

Zaskoczyło ich jednak dopiero to, co zobaczyli potem. Z lewej i prawej strony korytarz otaczający prochownię też został zamurowany. Zamiast korytarza po obu stronach, mieli przed sobą kolejne zamurowane wejście. Tego nikt się nie spodziewał. Dodatkowe zaskoczenie wzbudził fakt, że było ono zamurowane solidną cementową zaprawą, a nie jak poprzednie tylko wapienną.

- I nie tak starannie, jak to wcześniejsze przejście - dodają odkrywcy. - Cegły poukładane są nierówno. Nie da się ich już odzyskać. Żeby pójść dalej, trzeba to wszystko po prostu rozkuć w drobny mak.

Zdaniem Piotra Piwowarczyka, ktoś zamurował wejście w taki sposób, jakby bardzo zależało mu, aby nikt tu już nigdy nie wszedł. A przynajmniej, żeby nie było to takie proste.

 

Po co taki łuk?

Początkowo przypuszczano, że może to być jedynie jakieś wgłębienie, nisza w murze. Jednak nad wejściem znajduje się łuk. Wykonany jest bardzo starannie, z równymi fugami. Takie łuki Prusacy stawiali jedynie na zewnętrznych elewacjach. Potwierdza to również rodzaj cegły, z jakiej został zbudowany. W całej odkrytej dotąd części fortu nigdzie nie stosowano jej wewnątrz pomieszczeń, a tylko na zewnątrz.

- Na dodatek wygląda to tak, jakby wejście zostało zamurowane od środka, czyli od tej strony, do której jeszcze się nie dostaliśmy - dodaje Piotr Piwowarczyk.

Nad łukiem wbudowana jest metalowa kratka, służąca jako wentylator. Słabo, bo słabo, ale widać przez nią w głębi sufit jakiegoś korytarza...

 

Ludzie opowiadają

Czy to w ogóle prawdopodobne, aby wejście prowadziło do tunelu pod Świną? Zastanawia się nad tym nie tylko Piotr Piwowarczyk. Od wielu lat hipotezy na ten temat snują miłośnicy historii miasta i pasjonaci militariów.

O tym, że taki tunel istniał można przeczytać w niektórych publikacjach dotyczących atrakcji turystycznych miasta. Są to, niestety, jedynie jednozdaniowe informacje w formie turystycznej ciekawostki, przy których nikt nie podaje żadnego źródła ich pochodzenia. Są też przekazy ustne, które - jak to tego typu opowieści - mogły przez lata zostać przekręcone albo zupełnie zmyślone.

Jedna z nich mówi na przykład, że pracujące kiedyś na wodach ujścia Świny pogłębiarki natknęły się na "coś” w dnie. Jedna z nich, miała nawet wyciągnąć spod wody sporo cegłówek. Niektórzy dodają, że w tym samym momencie pojawić się miał ogromny wir - tak jakby coś w dnie lub pod nim zassało wodę.

 

Nie ma na planach

Nie ma natomiast żadnych innych informacji, a tym bardziej wiarygodnych źródeł, skąd pochodzi opowieść o tunelu. Wszystko, co na ten temat do tej pory powiedziano i napisano jest legendą.

- Na pewno tunelu nie ma w pruskich planach Fortu Gerharda - mówi Piotr Piwowarczyk.

To kolejny fakt, który może podważać jego istnienie. Jednak w tym samych planach nie ma również tajemniczego, dziś zamurowanego, wejścia w prochowni, którego istnienie odkrył dzierżawca fortu. A plany twierdzy ma raczej wiarygodne - pochodzą z berlińskiego muzeum i zostały wykonane przez Niemców w czasie budowy i potem rozbudowy obiektu.

- To wejście jest bardzo dziwne. Jego istnienie łamie logikę budowy obiektów przez pruskich architektów wojskowych - mówi Piotr Piwowarczyk. - Posługujemy się często analogiami, porównujemy poszczególne detale w innych fortach z tego okresu. Jak dotąd nigdzie nie znaleźliśmy podobnego rozwiązania konstrukcyjnego. Znając Prusaków, musiał być szczególny powód dla którego to zrobili.

 

Są trzy hipotezy

Gdzie zatem prowadzi tajemnicze, zamurowane wejście? Wszystko, co dziś na ten temat można powiedzieć, to czyste spekulacje.
Za tym, że wejście może prowadzić do legendarnego tunelu może przemawiać samo położenie wejścia, kierunek, w którym jest zwrócone oraz to, że jego górna futryna jest umieszczona znacznie niżej niż pozostałe wejścia w prochowni.

Gdyby budowniczowie fortu chcieli gdzieś umieścić wejście do tunelu, to budynek najstarszej prochowni był najlepszym miejscem. Leży wystarczająco daleko od brzegu Świny, aby kąt nachylenia tunelu był łagodny, zanim dojdzie do poziomu dna kanału. Poza prochownią, w stronę Świny nie ma już natomiast żadnego budynku, w którym można byłoby ukryć wejście.

Można natomiast niemal z całą pewnością stwierdzić, że architekci nie umieściliby wejścia do tunelu w innych budynkach Fortu - na przykład gdzieś w pobliżu głównego dziedzińca. Przed przebudową fortu, najstarszą prochownię oddzielała od reszty budynków fosa. Aby więc budować tunel, trzeba byłoby się pod nią podkopywać.

Niemieccy architekci budynków militarnych słynęli z praktycznych rozwiązań, a nie z tego, żeby utrudniać sobie życie.

Tajemnicze wejście zwrócone jest w kierunku brzegu wyspy Uznam, ale nie wprost na zachód, ale bardziej ku północnemu - zachodowi.

- W ten sposób można przypuszczać, że wyjście jest po drugiej stronie w dawnym budynku laboratorium, które stoi obecnie nieużywane przy ulicy Jachtowej - mówi Piotr Piwowarczyk. - Zastanawiające jest także to, dlaczego wejście w Forcie Gerharda leży znacznie niżej, niż pozostałe.

 

Dodatkowa prochownia albo tylko wzmocnienie

Dzierżawca fortu zakłada też inne przeznaczenie wejścia. Ma na ten temat dwie teorie.

- Budynek prochowni od strony północy zasłania wał. Można przypuszczać, że w środku wału istnieje jeszcze jedno pomieszczenie. Coś w rodzaju zapasowej prochowni, przykrytej wałem, co dodatkowo ją zabezpieczało - mówi Piotr Piwowarczyk.
Takiego pomieszczenia też nie ma jednak na oryginalnych planach fortu.

- Ostatecznie może się okazać, że w środku jest pomieszczenie, ale nie służące jako prochownia. Wydrążono je, a potem wypełniono kamieniem po to, aby wzmocnić konstrukcję wału przed ostrzałem - dodaje Piotr Piwowarczyk. - Ale to chyba najmniej prawdopodobna możliwość. Bo gdyby tak było, to po co ktoś budowałby wejście do niego wykończone bardzo starannym łukiem? A do tego wbudował jeszcze kratkę wentylacyjną?

 

Będą kuć

Wszystko wskazuje na to, że wkrótce i ta tajemnica Fortu Gerharda zostanie rozwiązana. Piotr Piwowarczyk zamierza bowiem rozkuć mur blokujący wejście. Chce te zrobić 8 i 9 stycznia przyszłego roku.

A 8 i 9 stycznia grać będzie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Fort tradycyjnie bierze udział w zbiórce.

- W tym czasie będzie trwał Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w który nasza twierdza bierze czynny udział. I dlatego zgodnie z prawem odkrywcy, wszystko co znajdziemy po przekuciu muru i będzie miało jakąś historyczną wartość przekażemy na WOŚP - mówi Piotr Piwowarczyk.

Dodaje również, że jest przygotowany także na inną ewentualność, czyli odkrycie... tunelu.

- Przejście nim będzie kosztowało 1 euro. Część każdego zarobionego euro, na przykład 20 centów, przeznaczana byłaby co roku na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. A za resztę można byłoby utrzymać - zgodnie z pruskim obyczajem - tunelowego, czyli osobę, która nie tylko oprowadzałaby turystów, ale dbała też o konserwację tunelu. Oczywiście, pod warunkiem, że dałoby się nim w ogóle przejść - mówi z przymrużeniem oka Piotr Piwowarczyk.



Michał Fura, 31 grudnia 2004 r.