Za szybko szpital zlikwidowali
 

Uchwały o likwidacji kamieńskiego szpitala mają zostać uchylone - zdecydował wojewoda zachodniopomorski Robert Krupowicz. - Zostały podjęte z rażącym naruszeniem prawa - twierdzi wojewoda.

Chodzi o trzy uchwały - jedną o likwidacji i dwie przedłużające ten proces o kolejne miesiące. Wszystkie zostały przyjęte przez radnych powiatu kamieńskiego w ubiegłym roku. Umożliwiły postawienie szpitala w stan likwidacji i przekazanie jego majątku prywatnej spółce, która od pół roku zarządza nowym szpitalem. W wyniku tych zmian pracę straciło prawie sto osób.

Teraz prawnicy głowią się nad konsekwencjami decyzji wojewody. Między uchyleniem zakwestionowanych a podjęciem nowych uchwał minie co najmniej kilka tygodni. Czy w tym czasie ma działać "stary", czy "nowy" szpital? Czy nowy zarządca tego ostatniego ma prawo pozwać do sądu powiat za źle przeprowadzoną likwidację i żądać zwrotu pieniędzy zainwestowanych w lecznicę? Pytań jest więcej. Zwolnione z pracy pielęgniarki już żądają przywrócenia do pracy i odszkodowań (mają na to wyrok sadu, który stwierdził, że likwidacji szpitala nie było).


Albo radni, albo sąd

Teraz, prawie rok od podjęcia pierwszej uchwały, wojewoda stwierdził, że radni naruszyli prawo. Dlaczego? Bo przed podjęciem decyzji nie zapytali o opinię wszystkich gmin powiatu. Prawnicy wojewody twierdzą, że było to rażące naruszenie prawa.

- Jeśli te uchwały nie zostaną uchylone przez radę powiatu, to wystąpimy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, aby uchylił wadliwe prawo - napisał wojewoda do radnych.


Prokuratury nie posłuchali

Decyzja wojewody powinna uciąć spór, jaki wybuchł już w chwili podjęcia kontrowersyjnych uchwał. O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Władze powiatu twierdzą, że nie złamały prawa.

Tymczasem już kilka miesięcy temu kamieńska prokuratura wezwała radnych do uchylenia tych decyzji. Śledczy poszli jeszcze dalej niż wojewoda. Twierdzą, że uchwały naruszają prawo, bo oprócz braku opinii gmin, radni nie zapytali o zdanie związków zawodowych działających w szpitalu. Mimo takich zarzutów, sprawa przez kilka tygodni nawet nie pojawiła się na sesji.

Dopiero w lutym władze powiatu poinformowały radnych o wątpliwościach prokuratury. Potem napisały do śledczych, aby wyjaśnili im... jak należy rozumieć pismo prokuratury.

Przepychanki trwały, ale żadnej decyzji nie podjęto. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że poprzedni wicewojewoda nie dopatrzył się nieprawidłowości w uchwałach o likwidacji szpitala, na które zwracali mu uwagę pracownicy zwolnieni ze szpitala.


Pielęgniarki były szybsze

Na razie nie wiadomo, kiedy radni zajmą się pismem od wojewody. Od dwóch tygodni w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym czeka na rozpatrzenie wniosek o uchylenie spornych uchwał. Złożyły go zwolnione pielęgniarki.



Mariusz Parkitny, 15 marca 2006 r.