Niemcy porwali naszych
 
Kliknij, aby powiększyć
Od wczoraj na wniosek komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku, widoczny na zdjęciu "Adler-Dania” jest na liście podejrzanych statków. Oznacza to, że jeśli tylko pojawi się na polskim obszarze morskim zostanie zatrzymany przez Straż Graniczną.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Polscy celnicy zostali uprowadzeni przez niemieckiego kapitana. Statek "Adler-Dania” omal nie staranował jednostki polskiej Straży Granicznej.

Czegoś takiego jeszcze nie było! Rutynowa kontrola niemieckiego statku wycieczkowego "Adler-Dania” zakończyła się uprowadzeniem polskich celników. - Jestem celnikiem od lat - opowiada jeden z uprowadzonych. - Ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Najbardziej niezrozumiały jest dla mnie fakt, że zrobił to kapitan statku!

We wtorek o godz. 13.50 troje pracowników stanowiska szczególnego nadzoru podatkowego Urzędu Celnego w Szczecinie w świnoujskim porcie wsiadło na pokład "Adler-Dania”. Obaj mężczyźni i kobieta byli po cywilnemu. Zachowywali się jak pasażerowie. To normalna praktyka w tego typu przypadkach. Mieli sprawdzić czy sprzedaż w sklepie odbywa się legalnie. Statek odbił od nabrzeża i ruszył w stronę pobliskich niemieckich kurortów Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin.

Do zaskakujących wydarzeń doszło w drodze powrotnej jednostki z Niemiec do Świnoujścia.

- To miała być normalna, rutynowa kontrola - opowiada jeden z uprowadzonych celników.

 



Hanka Lachowska, 19 października 2006 r.