Policja pod lupą prokuratora

 

Funkcjonariusz, który przed dwoma tygodniami po pijanemu potrącił na festynie troje dzieci, nie był już wtedy policjantem. Tak brzmi oficjalna wersja Powiatowej Komendy Policji w Stargardzie. Jej prawdziwość sprawdzi prokurator.

Do wspomnianego wypadku doszło w niedzielę 24 lipca podczas III Festynu Motoryzacyjnego św. Krzysztofa na lotnisku w podstargardzkim Kluczewie. W konkursie jazdy dla amatorów wziął udział Artur W. z Warnic, policjant zatrudniony w Powiatowej Komendzie Policji w Stargardzie. 25-letni mężczyzna, robiąc slalom stracił panowanie nad samochodem i wypadł z trasy. Wjechał w opony odgradzające publiczność od toru jazdy. Trójka chłopców trafiła z obrażeniami ciała do szpitala.


Dzieci potrącił policjant

Sprawca był pijany. Miał we krwi 2,5 promila alkoholu. Stargardzka komenda w dniu wypadku potwierdziła, że dzieci potrącił policjant.

- Ten pan nie jest już naszym funkcjonariuszem - kilka godzin później poinformował „Głos” nadkom. Maciej Karczyński z Biura Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - W naszych szeregach nie ma miejsca dla takich policjantów.


Nowa wersja

Od tego czasu minęły dwa tygodnie. Obecnie stargardzka policja zaprzecza, jakoby Artur W. w dniu potrącenia chłopców był policjantem. Z dokumentów związanych z jego zwolnieniem ma wynikać, że pracownikiem komendy nie był on już od soboty.

- Artur W. napisał do komendanta raport z prośbą o zwolnienie ze służby z dniem 23 lipca - informuje kom. Adam Dąbrowski, pełniący obowiązki rzecznika prasowego stargardzkiej policji. - Komendant 25 lipca przychylił się do jego prośby. To wszystko, co mogę powiedzieć w tej sprawie.

Nadkom. Maciej Karczyński z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie nie chce obecnie komentować tej nieoczekiwanej zmiany. Powiedział tylko:

- W sprawie dokumentów związanych ze zwolnieniem Artura W. z pracy, wydział kadr i szkolenia prowadzi postępowanie sprawdzające.

 

Prokuratura zbada dokumenty

Okoliczności zwolnienia Artura W. z policji zbada stargardzka prokuratura, która na razie czeka na dokumenty. Mają one dotrzeć z komend powiatowej i wojewódzkiej.

- Poprosiliśmy o przesłanie nam materiałów w tej sprawie - mówi Adam Szurek, prokurator rejonowy w Stargardzie. - Sprawdzimy czy nie doszło do poświadczenia nieprawdy. Jeśli doszło, zastanowimy się kto je popełnił. Obecnie nie mogę mówić o naruszaniu prawa. Będziemy to dopiero analizować.

Jeżeli potwierdzi się wersja policji, były funkcjonariusz dostanie co najmniej 3-miesięczną odprawę oraz ekwiwalent za niewykorzystane urlopy. Zyska na tym także policja. W statystykach dotyczących przestępstw popełnianych przez jej funkcjonariuszy, będzie o jednego mniej.

- Dlatego chcą to zatuszować - usłyszeliśmy od jednego ze stargardzkich policjantów.

Prokuratura Rejonowa w Stargardzie sprawdzi też czy Automobilklub Stargardzki nie dopuścił się błędów przy organizowaniu imprezy.

- Chcemy wyjaśnić czy występują związki przyczynowe pomiędzy zaniedbaniami organizatorów, a wypadkiem - mówi Adam Szurek.
Prokurator dodał, że stargardzka komenda wydała już negatywną opinię o festynie, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa jego uczestnikom.



Wioletta Mordasiewicz, 13 sierpnia 2005 r.