Trzy pytania do
 
Kliknij, aby powiększyć

Fot:
Marcin Bielecki

Marzeny Cieślik, Miss Polonii 2006 r.

- Pani Marzeno rozmawiamy na trzy godziny przed galą powitalną konkursu Miss World. Dzięki transmisji telewizyjnej widzowie na całym świecie poznają wszystkie finalistki. Czy panie już zdążyłyście się poznać?

- Tak, choć na plotki i wymianę wrażeń nie ma na razie czasu. Wszystkie dogadujemy się po angielsku. W razie problemów językowych mamy opiekunów, którzy służą pomocą. Dziewczyny są naprawdę piękne. To niesamowite spotkać tyle wspaniałych kobiet w jednym miejscu. W tej chwili styliści i fryzjerzy przygotowują nas do gali. Ja mam trochę kłopotów, bo nie mam na razie sukienki i butów. Ale mam nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze.


- Podczas takich imprez dużo się mówi o złośliwościach, fatalnej atmosferze, jaka panuje pomiędzy kandydatkami. Czy u was jest podobnie?

- Nie zauważyłam nic takiego. Dziewczyny są sympatyczne. Ale jesteśmy tu dopiero od niedawna, więc na bliższe znajomości jeszcze za wcześnie. Oczywiście dochodzi czasem do nerwowych sytuacji, ale nie pora, by o tym teraz mówić.


- Finał konkursu 30 września. Jak do tego czasu wygląda wasz rozkład dnia?

- Na razie nikt nam o szczegółach nie mówił. Na pewno będziemy w kilku miastach Polski, które zdecydowały się gościć finalistki Miss World. Będziemy we Wrocławiu, Kłodzku, Giżycku, Gdyni, Malborku. Czekają nas też próby do finałowej gali. Przy okazji mam prośbę do Czytelników "Głosu Szczecińskiego”, aby trzymali za mnie kciuki. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę.



Rozmawiał Mariusz Parki