Marcin na ławie oskarżonych
Kliknij, aby powiększyć
- W domu rodzice starają się jak najmniej rozmawiać o całej tej sprawie - mówi Marcin Rolnicki. - Chcą uchronić mnie przed jeszcze większym stresem. Za rok zdaję maturę, muszę się uczyć.
Fot:
Sławek Ryfczyński

 

17-letni Marcin powoli wraca do normalnego życia. Jednak widmo wyroku ciąży nad nim każdego dnia. Grozi mu nawet do 2 lat pozbawienia wolności.

Marcin Rolnicki jest oskarżony o pomówienie na stronie internetowej. Chłopak opisał historię, jak w jednym ze świnoujskich sklepów ma kłopot z uznaniem reklamacji butów. Pod wszystkim podpisał się imieniem i nazwiskiem. Właściciel sklepu Krzysztof Lewandowski podał go do sądu.


Rodziców nie wpuścili

- Nie miałem się czego wstydzić czy bać - mówi Marcin o tym, co napisał w internecie. - Czułem się oszukany. Chciałem być uczciwy, więc podałem swoje dane. Teraz za to staję przed sądem.

- Ani za pierwszym, ani za drugim i trzecim razem nie wpuszczono nas na salę rozpraw - opowiada pan Henryk Rolnicki, ojciec 17 - letniego Marcina. - Wiem, że syn odpowiada jak dorosły, ale to nie znaczy, że musi być tam sam. Nie jest jeszcze pełnoletni. To my sprawujemy nad nim opiekę.

Według Aliny Jakubowskiej, prezes Federacji Konsumentów w Świnoujściu, zakaz wstępu rodziców na salę sądową był niesprawiedliwy.

- Byłam na sali jako świadek. Widziałam, jak Marcin się denerwował - mówi Alina Jakubowska. - Jeżeli miałby obok siebie rodziców, albo chociaż jednego z nich, to z pewnością czułby się bezpieczniej.

Kolejna rozprawa jest odroczona do 10 kwietnia, bo sąd nie zdążył przesłuchać jeszcze wszystkich świadków. Na ten sam dzień wyznaczono rozprawę przeciwko właścicielowi sklepu Krzysztofowi Lewandowskiemu o zwrot pieniędzy za wadliwy towar. Tym razem pozywającym jest Marcin.


Marcin musi czekać

Sprawa o zwrot pieniędzy za wadliwe buty odbędzie się dopiero w kwietniu, chociaż Marcin zwrócił się do sądu już jesienią ubiegłego roku. Proces o zniesławienie rozpoczął się znacznie szybciej, bo już tydzień po złożeniu pozwu.

- Adwokat pana Lewandowskiego chce rozdzielić obie te sprawy, jakby temat felernych butów był tu bez znaczenia - mówi ojciec Marcina. - Wszystko przypomina komedię.

Marcin już zeznawał. Obecność w sądzie była dla niego dużym stresem.

- Nie co dzień staje się na ławie oskarżonych - opowiada nastolatek. - Na salę nie wpuszczono moich rodziców i tak naprawdę byłem zupełnie sam. Nie wiedziałem co mam robić, jak się zachować.

Nie wiadomo, ile jeszcze potrwa sprawa przeciwko Marcinowi Rolnickiemu. Prawnicy zgodnie twierdzą, że takie procesy ciągną się miesiącami, a nawet latami.

- Jeżeli syn zostanie uznany za winnego, to zaciąży na całym jego przyszłym życiu. Obojętnie jaki wyrok zapadnie - mówi Henryk Rolnicki.

Próbowaliśmy porozmawiać na ten temat z prezesem świnoujskiego Sądu Rejonowego Jadwigą Józefiak- Maciesowicz. Bez skutku. Od sekretarki usłyszeliśmy tylko, że nie ma ani pani prezes, ani jej zastępcy. Inny pracownik sądu powiedział nam, że termin rozpraw wyznaczają sami sędziowie.

 


Katarzyna Gawle, 24 marca 2006 r.              Dodaj swoją opinię na Forum