<%@ Language=JavaScript %> Tłok w leśnej stołówce

 

Tłok w leśnej stołówce  

 

Myśliwi i leśnicy rocznie na dokarmianie dzikiej zwierzyny przeznaczają kilkaset tysięcy złotych.

Muszą się przy tym sporo natrudzić, by to całe towarzystwo wykarmić. A jest o co dbać. Według szacunków w zachodniopomorskich lasach bytuje 12 łosi, ponad 600 danieli, blisko 18 tysięcy jeleni, prawie 66 tysięcy saren, 25 tysięcy dzików i 11 tysięcy zajęcy.

Pola i lasy na Pomorzu pokryte są warstwą zlodowaciałego śniegu. Wygarnięcie pokarmu spod tak uzbrojonej ściółki leśnej czy łąki jest szalenie trudne, nawet dla dzików.

Myśliwi i leśnicy prowadzą akcję dokarmiania saren, jeleni, dzików i drobnej zwierzyny. Pomagają dzieci i młodzież ze szkolnych Kół Ligi Ochrony Przyrody.

- Sytuacja zwierzyny jest trudna - tłumaczy leśnik Kazimierz Weksej. - W wielu regionach pojezierza śnieg jest zlodzony. Występuje tzw. oblaszczka, bardzo groźna dla jelenia i sarny. Zwierzyna kaleczy sobie badyle (nogi), nie ma dostępu do naturalnego pokarmu.

Paśniki, posypy, karmniki i podkarmiacze są pełne karmy. Zwierzęta mogą posmakować lizawki (słupy z miękkiego drewna, do których wsypuje się bryłki sprasowanej soli). Sól pod wpływem wilgoci rozpuszcza się i wsiąka w drewno.

- Powstaje deser, że kopytka lizać - zachwala Weksej. - Wykładamy też brogi słomy, buraki, marchew, kapustę, ziemniaki, słonecznik, kukurydzę, owies. Mieszamy je z sianem. Zapobiega to ich przemarzaniu. Ustawiamy też nowe paśniki. To pomoże zwierzynie przetrwać zimę i w dobrej kondycji doczekać wiosny.



Sławomir Włodarczyk, 26 lutego 2005 r.