<%@ Language=JavaScript %> Wyżerają nam ryby!

 

Wyżerają nam ryby!

 

Tysiące kormoranów zagnieździło się na wyspie Mielino. Codziennie z otaczających ją wód wyjadają kilka tysięcy ryb. - Najwyższy czas pomyśleć o odstrzale - mówią zgodnie władze miasta i specjaliści od rybołówstwa. To jednak nie takie proste...

Blisko 5 tysięcy kormoranów żeruje w okolicach Świnoujścia. Ale to tylko szacunki, więc w rzeczywistości może ich być znacznie więcej.

Każdego dnia tylko jeden ptak zjada od pół kilograma do nawet 750 gramów ryb. Najchętniej węgorzy, których jest bardzo mało. Ale również okoni, których jest najwięcej. Niestety, kormorany nie są zainteresowane jazgarami, czyli rybą, którą z kolei najczęściej gardzą wędkarze.

Kormorany mogą, a my nie
To świnoujscy wędkarze zwrócili uwagę na problem kormoranów. Wściekli, że sami nie mogą swobodnie łowić do końca lutego (bo jest okres ochronny), głośno zaprotestowali, że to nie oni są zagrożeniem dla okonia, który akurat w tym czasie zimuje w świnoujskich akwenach. Według nich, największe spustoszenie sieją właśnie kormorany.

- Tysiące tych ptaków. Wyspa Mielino wieczorami jest nimi pokryta, jak kołdrą! To one, a nie my przetrzebiają stada ryb - mówią wściekli wędkarze.

Władze miasta próbowały pomóc wędkarzom w zniesieniu lub chociaż ograniczeniu zakazu połowu okonia. Ale to się nie udało. Dlatego prezydent miasta postanowił uderzyć z innej strony. Zwrócił się o pomoc do rady naukowej Wolińskiego Parku Narodowego w sprawie kormoranów. Jego zdaniem, taka populacja tych ptaków może bowiem zagrażać także parkowi.

Chodzi przede wszystkim o drzewa. Odchody kormoranów są bowiem bardzo toksyczne. Niszczą roślinność, w tym drzewa. Zresztą nie tylko...

- Jak panu - za przeproszeniem - na maskę samochodu narobi mewa, to jeśli się tego szybko nie zetrze, to lakier matowieje. Ale jak to samo zrobi kormoran, to będzie jeszcze gorzej - może wypalić w masce nawet dziurę - mówi Wiesław Mateuszuk z Okręgowego Inspektoratu Rybołówstwa w Szczecinie.

Zarówno on, jak i prezydent miasta uważają więc, że populację tych ptaków należałoby w jakiś sposób ograniczyć. Czy oznacza to, że kormorany będą odstrzeliwane? Według inspektora Wiesława Mateuszuka, byłoby to chyba najłatwiejsze rozwiązanie, ale sam się przy nim nie upiera.

- Kocham przyrodę. Nie wiem, ale może są jakieś inne sposoby ograniczenia populacji albo sprawienie, że choćby częściowo wyniosą się z naszych wód - zastanawia się inspektor.

Dlatego prezydent miasta wystąpił o opinię w tej sprawie także do ministra środowiska. Na razie, zgodnie z rozporządzeniem ministra, kormorany to ptaki pod częściową ochroną. Oznacza to, że nie są chronione tylko wtedy, gdy zagrażają hodowlom ryb. Ale nie wiadomo, czy w takiej sytuacji można do nich strzelać.

- Mamy podobną sprawę z innego rejonu województwa - mówi pracownik Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. - Też pytają, czy mogą strzelać, ale my nie wiemy. Nawet jeśli kormorany żerują tam, gdzie jest hodowla, to przepisy nie mówią wyraźnie czy wtedy można strzelać. Większość znawców tematu interpretuje przepisy, że jednak można, ale nikt nie ma pewności. Dlatego wystąpimy o ekspertyzę.

W przypadku Świnoujścia i rejony wyspy Mielino, nie ma mowy o obszarze chronionym ze względu na hodowlę. Nie żadnej tu nie ma.

- A to może oznaczać, że jeśli nie zmienią się przepisy, to kormorany będą mogły dalej spokojnie u nas żerować dalej - dodaje Wiesław Mateuszuk.



Michał Fura, 25 lutego 2005 r.