Dorsze na wolne, kutry do wikingów
Kliknij, aby powiększyć
Niewielki lifting i kuter rybacki przeobraża się w łódź wikingów albo statek piracki. To atrakcja dla wypoczywających nad morzem letników. Wielu armatorów w ten właśnie sposób zarabia na utrzymanie łodzi w okresie ochronnym dorszy.
Fot:
Sławomir Włodarczyk

 

O północy z środy na czwartek (14/15 czerwca) rozpoczyna się na Bałtyku tarłowa ochrona dorszy. Potrwa do 14 września.

Na nic zdały się protesty rybaków, Unia Europejska pozostała nieugięta. Dorsze, podobnie jak w poprzednich latach, będą chronione w najlepszym okresie na ich połów. W tym roku Bruksela wyznaczyła też dodatkowe dni zakazu połowu dorszy poza ochroną tarłową. Do końca roku będzie ich jeszcze 16 - w weekendy i święta. Letni zakaz połowu dorsza nie dotyczy pozyskiwania go na wędkę.

Wakacje to trudny okres dla łowców. Wielu z nich przymusowe wakacje wykorzysta na naprawę sieci i remonty jednostek. Niektórzy przebudują kutry na łodzie wikingów czy piratów i udostępnią turystom i letnikom na rejsy wycieczkowe. Są też tacy, którzy do września "przemienią” łodzie w łajby wędkarskie. Niewielu wyruszy na łowiska. Napełnienie sieci flądrami i śledziami - zdaniem rybaków - przynosi niewielki zarobek, a praktycznie straty.

W tym roku polscy rybacy mogą złowić 15,3 tysięcy ton dorszy, 33,8 tysięcy ton śledzi, 127 tysięcy ton szprot i 28 tysięcy 490 sztuk łososi. Do odłowu są także nielimitowane płastugi i trocie. - Niby dużo, ale jak z 365 dni w roku odliczy się trzy miesiące zakazu połowowego, miesiąc dodatkowych dni bez ryby oraz okresy jesiennych sztormów, to na wyłowienie limitu pozostaje niewiele czasu - zapewnia Grzegorz Hałubek, szef Związku Rybaków Polskich.

 



Sławomir Włodarczyk, 14 czerwca 2006 r.