Turysta nad morzem z termosem i kanapkami

 
Kliknij aby powiękrzyć
Najmniej narzekają sprzedawcy lodów, gofrów i "pamiątek” za 4-5 złotych. - Obiadu za kilkadziesiąt złotych można nie zjeść, ale kto nie skusi się na gofra za kilka złotych? - uśmiechają się handlowcy.
Fot:
Marian Klasik

- To najgorszy sezon od lat - mówią zgodnie właściciele pensjonatów, kwater prywatnych, gastronomicy, sprzedawcy w stoiskach z pamiątkami. Nikt jednak nie rezygnuje z interesu, licząc na upalny i pełen bogatych turystów sierpień.

Fachowcy od prognoz pogody podkreślają, że ostatnie lata nie były normalne. Było za gorąco i zbyt słonecznie, jak na naszą strefę klimatyczną.

Zdążyliśmy się jednak przyzwyczaić do mocnego grzejącego słońca. Teraz narzekamy na pogodę. Narzekamy i rezygnujemy z wyjazdów nad morze.

- Pogoda jest głównym, wręcz jedynym, winowajcą - mówi krótko Janusz Pasternak z Urzędu Miejskiego w Dziwnowie.

 

Nie wszyscy narzekają
 

W najlepszej sytuacji są ci, którzy zadbali o swoje interesy jeszcze zimą.

- Prezentowałem ofertę na wszystkich dużych targach turystycznych nie tylko w Szczecinie, ale również w centralnej Polsce. Byłem w Warszawie, na Śląsku, nawet za granicą - mówi właściciel jednego z największych hoteli na wybrzeżu kamieńskim - Teraz są efekty. Kilka miesięcy przez rozpoczęciem sezonu nie miałem już wolnych miejsc.

Turystyczny kryzys dotknął nawet branżę, która w Międzyzdrojach zawsze była bardzo dochodowa - płatne parkingi. Teraz nie ma problemu ze znalezieniem wolnego miejsca. Przyczyniła się do tego głównie mniejsza liczba turystów, ale także likwidacja strefy płatnego parkowania.

 

Nawet o jedną trzecią

Urzędnicy przyznają, że turystów jest mniej. Oceniają, że średnio nawet o jedną trzecią.

- Nasi turyści to ci, którzy wcześniej zarezerwowali i opłacili pobyt, a przynajmniej wpłacili zaliczkę - dodaje Janusz Pasternak.
Niestety, nawet ci, którzy mimo kiepskiej pogody pojawią się nad morzem, nie są zbyt skorzy do wydawania pieniędzy. Z roku na rok stać ich na coraz mniejsze porcje smażonej ryby.

 

Do smażalni z własnym wiktem

- Na własne oczy widziałem, jak pani z dwójką dzieci przyszła do lokalu, usiadła, rozwinęła kanapki, otworzyła termos. Tak się żywią nasi tegoroczni turyści. Smażalnie nie zarabiają tyle, ile w latach ubiegłych - mówi szef smażalni w Dziwnowie.

Nawet podczas Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, na niektórych przedstawieniach sale nie były zapełnione.

- Moim zdaniem, hotelarze ani gastronomicy nie powinni narzekać. Widzę, że mają gości - mówi radna Międzyzdrojów Teresa Purgal.
Podobnego zdania są również niektórzy turyści. Monika Rajczyk z Wrocławia przyjeżdża do Międzyzdrojów już od czterech lat.

- I jakoś nie zauważyłam, żeby handlowcy z promenady plajtowali - mówi. - Nawet nie wiem, czy nie jest ich coraz więcej. Więc chyba jednak coś tam zarabiają, prawda?

Gastronomicy i hotelarze, z którymi rozmawialiśmy mają nadzieję, że sierpień okaże się dla nich łaskawszy. Wszyscy mają jednak świadomość, że sezon tak naprawdę kończy się już w drugiej połowie sierpnia i nawet przy wyjątkowych upałach i najeździe rzeszy turystów, na odrobienie straconych pieniędzy nie będzie już szans.


Krzysztof Flasiński, 30 lipca 2004 r.