Połowie wsi spalili telewizory, radia i... kury

 
Z powodu błędu energetyków pan Stefan Słaboński musiał od nowa zaczynać hodowlę kur.
Fot:
Mariusz Parkitny

Trzech pracowników międzyzdrojskiej energetyki stanie przed sądem za błąd przy naprawie transformatora we wsi
Łuskowo. Przez ich pomyłkę połowie mieszkańców spaliły się telewizory i inne urządzenia elektryczne. Śledztwo wszczęto po publikacji w "Głosie".

- Dobrze, że winni staną przed sądem. To, co przeżyliśmy, nie da się ani opisać, ani zapomnieć - mówi mieszkanka Łuskowa Beata Pruszyńska.

Z powodu błędu energetyków straciła komputer, wieżę stereo, telewizor i zasilacz, podgrzewacz do butelek oraz telefon.
Podobny koszmar przeżyło jeszcze kilkunastu mieszkańców Łuskowa.

 

Wybuchające telewizory

Wszystko wydarzyło się 18 lutego tego roku. O godzinie 14.30 w mieszkaniach zaczęły wybuchać telewizory, pralki, komputery. U kuchni Beaty Pruszyńskiej podgrzewacz do butelek nagle zaczął wrzeć.

- To było trochę jak z horroru - mówi pani Beata.
W domu Zbigniewa Cieśli zapaliły się dwa telewizory. Domownicy błyskawicznie wynieśli je na zewnątrz.

- Szczęście od Boga, że byliśmy w chałupie. Bo inaczej by spłonęła - mówił po zdarzeniu.

U ich sąsiada uszkodził się zasilacz komputera i piec centralnego ogrzewania. W domu nikogo nie było. Podobnie jak w domu obok. Jego właścicielka straciła cztery radia, telewizor i przekaźnik anteny satelitarnej.

Duże straty poniósł także Stefan Słaboński. Z powodu awarii stracił blisko 60 kur, które po prostu udusiły się w kurniku. W domu spaliły się też dwa telewizory, pralka, szlifierka.

 

"Głos” pisze - prokuratura sprawdza

Po opisaniu przez nas wydarzeń w Łuskowie, prokuratura zleciła policji zbadanie sprawy.

Okazało się, że tego dnia trzej elektromonterzy 47-letni Zbigniew S., 50-letni Lech S. i 46-letni Wincent C. naprawiali transformator w Łuskowie.

Według prokuratury, nieumyślnie zagrozili życiu, zdrowiu i majątkowi mieszkańców wsi. Podczas naprawy transformatora wymieniali przewody zasilające i rozdzielnicę. Przez pomyłkę źle podłączyli napięcie i w ten sposób wywołali pożar w instalacjach i obwodach urządzeń elektrycznych w domach mieszkańców.

- Niewłaściwe podłączenie przewodów nie zostało wykryte, ponieważ energetycy używali wadliwych wskaźników. Prawidłowość podłączenia sprawdzali przez podłączenie betoniarki na pobliskiej budowie - napisał prokurator w akcie oskarżenia.

Zakład Energetyczny w Międzyzdrojach wypłacił mieszkańcom 17 tys. złotych odszkodowania. Ukarał też dyscyplinarnie trzech energetyków.

Oskarżeni przyznali się do winy. Powiedzieli, że błąd był spowodowany trudnymi warunkami atmosferycznymi. Ich zdaniem do awarii by nie doszło, gdyby transformator miał uziemnienie.
Proces energetyków odbędzie się przed Sądem Rejonowym w Kamieniu Pomorskim.



Mariusz Parkitny, 2 lipca 2004 r.