<%@ Language=JavaScript %> Burmistrz skazany

 

Burmistrz skazany

 
Kliknij, aby powiękrzyć
Oprócz burmistrza Henryka Jabłońskiego (na zdjęciu), sąd uznał za winnych także pozostałych 33 oskarżonych. Dostali od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Wszystkie wyroki są w zawieszeniu.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i zwrot pieniędzy za ukradzioną energię - taki wyrok Sądu Rejonowego w Świnoujściu usłyszał wczoraj burmistrz Międzyzdrojów Henryk Jabłoński.

Burmistrz był jednym z oskarżonych w głośnej aferze kradzieży prądu w międzyzdrojskim Rejonie Energetycznym. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

- Henryk Jabłoński jako kierownik, a potem dyrektor zakładu, wiedział o wszystkim przez długi czas - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Janusz Marciniak. - Mimo to, nie podjął żadnych działań, by przerwać ten proceder. Mało tego, sam również ukradł prąd. Dlatego jego wina jest ewidentna.

Oprócz burmistrza, sąd uznał za winnych także pozostałych 33 oskarżonych. Dostali od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Wszystkie wyroki są w zawieszeniu.

 

Muszą oddać tysiące złotych

Burmistrz miał dwa zarzuty - niedopełnienie obowiązków i brak należytego nadzoru nad zakładem, którym kierował oraz - tak jak wszyscy - kradzież prądu. Najwyższy wyrok otrzymał jego były zastępca Michał J. - dwa lata w zawieszeniu na trzy lata.

- Najwięcej dostali kierownicy i ci, którzy najwięcej ukradli - mówił sędzia Janusz Marciniak. - Pod uwagę brane było również to, czy oskarżony współpracował z prokuraturą oraz czy w trakcie trwania procesu zwrócił energetyce pieniądze za faktycznie zużyty prąd.

Ci, którzy tego nie zrobili, muszą oddać pieniądze (w zależności od wysokości kwoty) najpóźniej w ciągu trzech lat od chwili uprawomocnienia się wyroku. Najmniej do oddania ma obecny burmistrz Henryk Jabłoński - 1269 złotych. Inni już znacznie więcej. Od kilku do nawet 46 tysięcy złotych.

 

Kradli dziesięć lat

Sprawa ujrzała światło dzienne trzy lata temu, przy wymianie licznika jednemu z pracowników. Stary trafił do wydziału kontroli w Maszewie. Tam okazało się, że licznik wskazuje znacznie wyższe zużycie prądu, niż to wpisane w zakładowym komputerze. Szybko okazało się, że podobnych liczników jest dużo więcej. Z ustaleń prokuratury wynika, że proceder trwał nawet 10 lat, a energetyka straciła na nim 800 tys. złotych.

Po toczącym się niemal rok śledztwie, prokurator oskarżył w sumie 56 byłych i obecnych pracowników Rejonu Energetycznego. Wśród nich obecnego burmistrza Międzyzdrojów, a wcześniej dyrektora i kierownika międzyzdrojskiej energetyki Henryka Jabłońskiego. Część z nich (ponad 20) przyznało się do winy i dobrowolnie (bez procesu sądowego) poddało karze. Dostali wyroki od 6 miesięcy do 1,6 roku w zawieszeniu. Musieli także zwrócić energetyce pieniądze za ukradziony prąd.

 

Nie będą się odwoływać

Pozostali - w tym burmistrz - do końca twierdzili, że są niewinni. Także wczoraj, gdy po wyroku skazującym opuszczali świnoujski sąd. Nie wszyscy jednak zapowiadali odwołanie od wyroku.

- Nie jestem zadowolony z tego wyroku, bo jestem niewinny - mówił jeden z nich. - Ale nie będę się odwoływał. Wyrok nie jest aż tak wysoki i do tego w zawieszeniu, a odwołanie oznacza dodatkowe chodzenie po sądach i wydatki, na które mnie nie stać.

Ci, którzy twierdzili, że to jeszcze nie koniec, najczęściej powtarzali, że sprawa każdego z nich powinna być rozpatrywana osobno.

- A sąd wrzucił nas do jednego worka i wszystkich potraktował tak samo - mówił jeden ze skazanych.

Inni, jak burmistrz, nie chcieli w ogóle mówić o sprawie ani przed, ani po jej zakończeniu.

- Nie będę komentował wyroku sądu - stwierdził krótko Henryk Jabłoński.

 

W kwietniu referendum

Bez względu na to, czy burmistrz będzie się odwoływał czy nie, wczorajszy wyrok to dla niego podwójny cios, bo zbiega się w czasie z przeprowadzeniem referendum (24 kwietnia) w sprawie odwołania go z funkcji.

- Ten wyrok to dla nas bardzo dobra wiadomość. Mamy dodatkowy argument w przekonywaniu ludzi, że powinien zostać odwołany - jeden z organizatorów referendum, Jan Karapulka nie krył zadowolenia.

Według niego, argument tym mocniejszy, że Henryk Jabłoński został uznany winnym dwóch zarzutów.

- Jeśli sąd uznał, że nie tylko sam oszukał, ale przez lata przymykał oczy na kradzież prądu innych pracowników w swoim zakładzie, to jak może rządzić miastem?! - mówi Jan Karapulka. - W urzędzie w ciągu roku obraca milionami. Jak w tej sytuacji można wierzyć w jego uczciwość?


Hanka Lachowska, 22 marca 2005 r.