400 metrów. Start!

 
Kliknij, aby powiękrzyć
Pod względem długości, molo w Międzyzdrojach zajmuje drugie miejsce wśród czterech istniejących u wybrzeży Zatoki Pomorskiej. Najdłuższe jest molo w Heringsdorfie. Ma 500 metrów. Te w Ahlbeck i Banin mają po 300 metrów.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Od dziś można spacerować po najdłuższym betonowym molo w Polsce.

Przedłużone molo ma 400 metrów. To o 275 metrów więcej, niż do tej pory. Co prawda molo w Sopocie jest od niego dłuższe (ma 515 metrów), ale Międzyzdroje już reklamują swój obiekt jako najdłuższy betonowy na polskim wybrzeżu (na przykład najbliższe molo w Kołobrzegu ma tylko 220 metrów). Dla nas - turystów - ważne jest również to, że teraz za wejście na molo nie trzeba będzie płacić, jak wcześniej. Także za darmo, ale tylko dziś, można wypłynąć statkiem w morze.


Przedłużanie za 2 mln euro

Molo wydłużyła niemiecka firma turystyczna Adler-Schiffe. Zainwestowała niemal 2 mln euro, aby mogły do niego dobijać jej statki wycieczkowe. Swoim stylem molo przypomina tego typu obiekty po niemieckiej stronie - w Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. I właśnie tam mają na początek pływać niemieckie statki wycieczkowe z Międzyzdrojów. Potem planowane jest uruchomienie połączenia z niemiecką Rugią i duńskim Bornholmem.

W zamian za przedłużenie mola, niemiecka firma będzie je bezpłatnie dzierżawiła i zarządzała nim przez najbliższe 40 lat.
Od niedzieli do czwartku statki będą pływać do Niemiec. Bilet w jedną stronę dla dorosłego kosztować będzie 6 euro lub 24 złote. W obie odpowiednio: 12 euro i 48 złotych. Zniżka dla dzieci - 50 procent.
Za rower opłata wynosić będzie dodatkowo 2,5 euro (10 złotych). Najtaniej kosztować będzie tzw. bilet objazdowy, czyli bez zajścia na ląd - 6 euro lub 24 złote.


Zawiną do Świnoujścia

Rejs w obie strony trwać będzie średnio 3 godziny. Mógłby o połowę krócej, ale nie ma jeszcze zgody na punkt odpraw granicznych w Międzyzdrojach. Dlatego, aby pasażerowie mogli być odprawieni, statki będą musiały zawijać do Świnoujścia, gdzie jest morskie przejście graniczne. A to wydłuży czas trwania rejsu.

- Pasażerowie muszą przecież najpierw zejść z pokładu. Statek zostaje sprawdzony i dopiero potem wszyscy mogą znowu wejść - mówi Zenon Klemczak, przedstawiciel Adler -Schiffe. - To trwa.

Niewykluczone, że tak będzie i potem, aż do czasu otwarcia punktu odpraw na molo, bo Niemcy chcą jak najszybciej uruchomić regularne rejsy i zacząć wreszcie zarabiać na przedłużonym molo, a procedura uruchomienia przejścia w Międzyzdrojach może potrwać nawet kilka miesięcy.

Ale Adler-Schiffe ma jeszcze inny pomysł. To zorganizowanie polsko-niemieckiej odprawy w punkcie granicznym na molo w Heringsdorfie. Wtedy statki nie musiałyby już zbaczać z trasy, by zawijać do Świnoujścia i rejsy trwałyby znacznie krócej. Tyle, ile w przypadku odprawy w Międzyzdrojach, czyli średnio 1,5 godziny.



Hanka Lachowska, 19 marca 2005 r.        Zobacz więcej w   fotogaleri...