No to się Niemcy przeliczyli

 
Kliknij, aby powiękrzyć
Wygląda na to, że podczas tegorocznego sezonu letniego, niemieckie statki białej floty będą nadal zmuszone pływać z Międzyzdrojów do Niemiec przez Świnoujście, gdzie jest przejście graniczne i pasażerowie mogą przejść odprawę. - To nas nie urządza - mówi Zenon Klemczak z "Adler - Schiffe”. - Podróż przez Świnoujście trwa o godzinę dłużej i bilet z Międzyzdrojów kosztuje dwa razy tyle niż gdyby statek płynął bezpośrednio.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Niemiecki armator, który przedłużył międzyzdrojskie molo, czuje się oszukany. Straż Graniczna po raz kolejny odmówiła mu uruchomienia tymczasowych odpraw granicznych statków białej floty.

- Nie po to władowaliśmy tyle pieniędzy w wydłużenie mola, aby było jedynie atrakcją dla turystów - mówi Zenon Klemczak, przedstawiciel niemieckiego armatora "Adler- Schiffe” w Polsce. - Przecież to jasne, że molo musi na siebie zarabiać! Zainwestowane pieniądze muszą się zwrócić.

Władze Międzyzdrojów zapewniają, że zrobiły wszystko, co mogły, żeby pomóc armatorowi. Urzędnicy jeździli do Warszawy, odbyło się także spotkanie na ten temat w Międzyzdrojach.

- Aż w końcu w ministerstwie infrastruktury sprowadzono nas na ziemię - mówi jeden z pracowników Urzędu Miasta i Gminy. - Bez ustanowienia w Międzyzdrojach przejścia granicznego nie będzie odprawy. A sprawa przejścia należy do kompetencji rządu i może znaleźć się w budżecie państwa najwcześniej w przyszłym roku.

 

 

 

 



Hanka Lachowska, 22 czerwca 2005 r