Dyrektor sobie odpuścił
 

W Domu Wczasów Dziecięcych w Międzyzdrojach nie ma żadnych wypoczywających dzieci. Ośrodek świeci pustkami od października i nic nie zapowiada przyjazdu kolejnego zimowego turnusu. Tymczasem do pracy w placówce przychodzą nauczyciele i pracownicy obsługi, łącznie 15 osób. Budynek jest ogrzewany, a pracownicy pobierają normalne pensje.

- To marnotrawstwo publicznych pieniędzy - mówi pani Bożena, mieszkanka domu obok ośrodka. - Kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie przecieka przez palce. Ciekawe, co oni tam robią i za co pobierają pensje?

Międzyzdrojski Dom Wczasów Dziecięcych podlega kuratorowi oświaty oraz Starostwu Powiatowemu w Kamieniu Pomorskim. W całej Polsce jest 12 takich placówek. Każda z nich działa na zasadzie „zielonej szkoły” dla najuboższych dzieci. Ośrodki organizują swoim podopiecznym całoroczny wypoczynek i naukę. Poza tym dzieci mają zajęcia z psychologiem i są po prostu dożywiane.

- Takie placówki są bardzo potrzebne - przyznaje Janina Krzysztofik naczelnik wydziału edukacji i kultury Starostwa w Kamieniu Pomorskim. - To nie prawda, że w Międzyzdrojach pracownicy nic nie robią. Opracowywano status placówki oraz wykonywano prace remontowe.

- Zostałam dyrektorem we wrześniu - mówi Sylwia Tomaszewska obecny dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych. - Poprzednia dyrektor odpuściła sobie, więc ostatni turnus był tylko do października. Za wczasy płacą rodzice, więc przed świętami nie mogliśmy liczyć, że trafią do nas jakiekolwiek dzieci.

Teraz pracownicy Domu Wczasów Dziecięcych są na urlopie. Prowadzone są także rozmowy dotyczące zorganizowania turnusów dla dzieci przez cały sezon letni i zimę.

Katarzyna Gawle, 13 stycznia 2006 r.