W centrum powstanie Netto
 
Kliknij, aby powiękrzyć
- Boję się, bo dyskont będzie dla nas ogromną konkurencją - przyznaje pani Teresa, właścicielka małego sklepu spożywczego na targowisku miejskim w Międzyzdrojach. - Pozostaje nam tylko wiara w to, że stali klienci nas nie opuszczą na rzecz Netto.
Fot:
Sławek Ryfczyński

W pawilonie przy targowisku miejskim w Międzyzdrojach powstanie sklep "Netto”. Handlowcy zapowiadają protest, bo dyskont będzie dla nich ogromną konkurencją. Władze gminy rozkładają ręce - pawilon jest własnością prywatną i właściciel może z nim zrobić, co chce.

- Gdy zaczną się protesty, to my i tak nie będziemy mogli nic zrobić - mówi burmistrz Międzyzdrojów Henryk Jabłoński. - Właściciel sklepu sprzedał go spółce, która z kolei porozumiała się z firmą "Netto”.
Obok dyskontu ma powstać hala targowa, w której miejsce znajdą handlujący dziś na miejskim targowisku. Budowa jest już zapisana w przyszłorocznym budżecie Międzyzdrojów, jednak wszystko zależy od samych handlujących.

- Damy im miejsce, ale oni muszą zdecydować, czy nadal będą chcieli prowadzić tam handel - przyznaje burmistrz. - Sądzę, że są w stanie konkurować z produktami sprzedawanymi w "Netto”. Poza tym, części towarów, którymi handlują, nie będzie w Netto.

 

Żadnych ulg

Nieoficjalnie mówi się, że w zamian za otwarcie sklepu, firma "Netto” otrzymała od miasta ulgę podatkową.

- Powstanie dyskontu nie wiąże się z żadnymi ulgami podatkowymi - dementuje te pogłoski Henryk Jabłoński. - Opłaty nie zmieniają się, zmienia się tylko właściciel sklepu.

Mimo tych wszystkich zapewnień, miejscowi handlowcy boją się o swoje miejsca pracy. Jak mówią, powstanie dyskontu to dla nich wyrok, bo nie przebiją oferowanych tam cen.

 

Trzeba będzie zamknąć

- W takiej małej miejscowości jak Międzyzdroje, dyskont jest niepotrzebny - mówi pan Mirosław, który prowadzi warzywniak. - Nie możemy z nimi konkurować cenami. Oznacza to zamknięcie małych sklepów i likwidację wielu miejsc pracy.

- Może i znajdą się tacy, którzy mimo wszystko przyjdą na zakupy do nas. Z pewnością jednak będziemy mieli znacznie mniej klientów - dodaje pani Teresa z małego sklepu spożywczego.



Katarzyna Gawle, 6 grudnia 2005 r.