Szarpanina u burmistrza

 

W urzędzie miasta i gminy doszło do szarpaniny między burmistrzem, a czworgiem mieszkańców gminy, którzy przyszli po mieszkanie komunalne.

Policja w Kamieniu Pomorskim ustala czy burmistrz i jego sekretarz, dopuścili się uszkodzenia ciała i użycia groźby karalnej.

Wszystko wydarzyło się w czwartek 23 września. Do gabinetu burmistrza weszły cztery osoby. Jedna z nich miała ze sobą kamerę. Chcieli zobaczyć opinię prawnika, czy przysługuje im mieszkanie komunalne. Burmistrz odmówił. Stwierdził, że są to dokumenty wewnętrzne urzędu. Cała czwórka miała wtedy powiedzieć, że nie wyjdą z pomieszczenia, dopóki nie dostaną przydziału na mieszkanie.

Wtedy - według świadków - doszło do szarpaniny. Najbardziej ucierpiała w niej Danuta J. Kobieta twierdzi, że najpierw kopnął ją sekretarz gminy, a później burmistrz złapał za szyję, groził śmiercią i wyzywał. Wszystko było nagrywane na kamerze.

- Nikogo nie pobiliśmy - twierdzi sekretarz gminy. - Nie pamiętam też, że kogoś kopnąłem, czy ktoś był duszony. Wszystko trwało kilka sekund i trudno mi dziś powiedzieć, czy w przepychance kogoś przypadkowo nie potrąciłem. Ja chciałem ich tylko rozdzielić.

Po kilkunastu minutach jeden z pracowników urzędu zadzwonił na
policję.

- Danuta J. złożyła zawiadomienie o przestępstwie - mówi Mariusz Klara, zastępca komendanta powiatowego policji w Kamieniu Pomorskim. - Na razie nie mamy nagrania z kamery, ale na pewno będzie ono brane pod uwagę.

To, jaka kara grozi urzędnikom, zależy od biegłego lekarza, który wyda opinię o obrażeniach Danuty J.



kaga, 8 października 2005 r