Srogie kary za niszczenie wydm

 

40 strażników wydmowo-plażowych od minionego weekendu strzeże porządku na wybrzeżu zachodnim począwszy od Świnoujścia aż po Dźwirzyno.

Zajmują się kontrolą umocnień brzegowych, ochroną wydm oraz nadzorem przeciwpożarowym w pasie technicznym wybrzeża.

 

Żyją chwilą

Wchodzenie na wydmę, palenie ognisk, zaśmiecanie, niszczenie roślinności oraz parkowanie pojazdów w pasie technicznym wybrzeża - to najczęstsze grzechy główne turystów. Słońce, morze, złota plaża - to nie wystarcza.

Przyjezdni szukają jeszcze większych atrakcji, a nocleg na wydmie czy ognisko z przyjaciółmi, to nie lada gratka. W nadchodzącym sezonie będziemy musieli jednak słono zapłacić za tego rodzaju ekstrawagancję.

Strażnicy mają bowiem prawo ukarania turystę mandatem od 50 zł do 2 tysięcy złotych. W skrajnych wypadkach kara może wynieść nawet 20 tys. złotych, ale jak podkreśla Piotr Domaradzki, szef inspektoratu ochrony wybrzeża Urzędu Morskiego w Szczecinie - to już ostateczność.

- Kontrole przynoszą wiele pożytku, bo ludzie na wakacjach zachowują się niezwykle beztrosko, żyją chwilą, nie szanując tego, co jest dookoła nich - tłumaczy inspektor Domaradzki.

Podobnego zdania są samorządowcy z gmin nadmorskich. - Jeśli dziś nie zadbamy o to dziedzictwo, jutro nie będzie z czego czerpać - twierdzą.

 

Zakazane lepiej smakuje

Sami przyjezdni mają różne zdanie na ten temat. - Jest kilka miejsc blisko wydm, które mogłyby zostać udostępnione turystom bez szkody dla środowiska, ale przepisy są nieugięte - twierdzi pani Anna z Wrocławia. - A co zakazane lepiej smakuje, więc ludzie nie przejmują się rygorami i robią swoje - dodaje.

Akcja organizowana przez Urząd Morski potrwa do końca sierpnia.

 


Marzena Domaradzka, 31 maja 2005 r.