Nie zrezygnują ze stołków

 

Trzema gminami powiatu kamieńskiego rządzą osoby z prokuratorskimi zarzutami. Ani myślą rezygnować ze stanowisk.

Chodzi o burmistrzów Dziwnowa i Międzyzdrojów oraz wicewójta Świerzna.
 

Dziwnów.

Poczekajmy do wyroku.

Sprawa dziwnowskich samorządowców to ciąg dalszy procesu o zniesławienie, którą burmistrzowi wytoczyła Teresa Pawłowska, mieszkanka Dziwnówka. Według śledczych, Zwolan domagał się wycofania pozwu z sądu, a w zamian obiecał wydanie korzystnej decyzji dla syna Teresy Pawłowskiej - Sławomira. Korupcyjną propozycję miał przekazać Grzegorz Jóżwiak.

Najgłośniejsza i najświeższa zarazem sprawa to oskarżenie burmistrza Dziwnowa i jego zastępcy o korupcyjną propozycję. Kilka dni temu akt oskarżenia trafił do sądu. Prokuratura zarzuca Zbigniewowi Zwolanowi i Grzegorzowi Jóźwiakowi wykorzystywanie stanowisk do prywatnych celów. Obaj nie przyznali się do winy.

- Utrzymanie stanowiska to dla mnie najważniejsza sprawa, ale nie składałem korupcyjnych propozycji - mówił w śledztwie burmistrz Dziwnowa.

Teraz nie chce komentować sprawy.

- Poczekajmy do wyroku - powiedział.

Dowodem w sprawie są nagrania rozmów samorządowców z Pawłowskim. Mężczyzna chciał wybudować w Dziwnówku pięć domków kempingowych. W marcu złożył w urzędzie wniosek o ustalenie warunków zabudowy. Dostał odpowiedź negatywną.

Trzy miesiące później zadzwonił do niego Grzegorz Jóżwiak z prośbą o spotkanie. Według prokuratury doszło do niego na posesji Sławomira Pawłowskiego.

- Pora zakopać topór wojenny. Pana mama wycofa pozew, a pan uzyska pozytywną decyzję w sprawie domków - miał powiedzieć Grzegorz Jóżwiak.

Miał się przy tym powoływać na Zbigniewa Zwolana. Kilka tygodni później podczas spotkania na korytarzu sądowym burmistrz miał zachęcać Sławomira Pawłowskiego. do złożenia nowych wniosków do urzędu, bo sprawa będzie "pozytywnie załatwiona”.

Stawką w tej rozgrywce był fotel burmistrza. Gdyby Zbigniew Zwolan przegrał sprawę o zniesławienie, straciłby stanowisko. Pod koniec ubiegłego roku sąd pierwszej instancji skazał go na karę grzywny. Trzy miesiące temu sąd odwoławczy uchylił wyrok i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Nim doszło do nowego procesu Pawłowska i Zwolan zawarli nieoczekiwaną ugodę. Burmistrz nie wiedział jeszcze wtedy, że u policjantów są już kasety z podsłuchanych rozmów i składanych propozycji.

Pod koniec sierpnia obaj samorządowcy zostali zatrzymani. Aby nie trafić do aresztu, mieli zapłacić po 50 tys. zł. poręczenia majątkowego. Do dzisiaj tego nie zrobili. W najbliższym czasie sąd ma rozpoznać ich zażalenie na decyzję prokuratury o poręczeniu.
 

Międzyzdroje.

Najpierw prąd potem kaseta.

Problemy z prawem burmistrza Międzyzdrojów zaczęły się jeszcze zanim objął stanowisko. Henryk Jabłoński był wtedy szefem zakładu energetycznego. Prokuratura oskarżyła go o niedopełnienie obowiązków, brak nadzoru nad zakładem i kradzież prądu. W marcu sąd skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zwrot ukradzionych pieniędzy. Wyrok jest nieprawomocny. Na początku przyszłego roku ma się odbyć rozprawa odwoławcza. Burmistrz nie przyznaje się do winy i nie chce komentować wyroku.

To nie koniec problemów Henryka Jabłońskiego. Niedawno mieszkanka Warnowa oskarżyła go o pobicie i wyzwiska. Do szarpaniny doszło w gabinecie burmistrza. Awantura została nagrana na kamerę. O sprawie pisaliśmy na łamach "Głosu”. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

- Nikomu nie postawiliśmy jeszcze zarzutów. Wysłaliśmy zawiadomienia do świadków, aby stawili się na przesłuchanie. Za wcześnie jeszcze na odpowiedź, czy komuś zostanie postawiony zarzut - powiedział Kazimierz Straszewski, komendant komisariatu w Międzyzdrojach.

Burmistrz nie chce komentować sprawy. Przyznał, że w gabinecie doszło do awantury i puściły mu nerwy. Nie widzi też powodów, aby rezygnować ze stanowiska.

- Poczekajmy na decyzję prokuratury. Nie uważam, aby to był powód do rezygnacji ze stanowiska - powiedział.
 

Świerzno.

Pijany wicewójt za kółkiem.

O dymisji nie myśli też kolejny z samorządowców. Zastępca wójta Świerzna jest skazany prawomocnym wyrokiem za jazdę po pijanemu i spowodowanie kolizji.

- Wyrok zapadł, żałuję tego co zrobiłem, ale temat uważam za zakończony - mówił reporterowi "Głosu” Jerzy Rygielski.

Do kolizji doszło w połowie ubiegłym roku w Stuchowie. Rygielski spowodował kolizję i odjechał z miejsca zdarzenia. Wymusił pierwszeństwo przejazdu i zderzył się z oplem, którym podróżowało małżeństwo z Gryfic.

Nikomu nic się nie stało. Policjanci odnaleźli go w domu i przewieźli do komendy. Miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu.


Kłopoty byłego burmistrza

Przed sądem stanie też były burmistrz Międzyzdrojów, Jerzy N. Prokuratura oskarża go o działanie na szkodę członków spółdzielni mieszkaniowej "Reda”. Chodzi o głośną sprawę budowy w Międzyzdrojach mieszkań i apartamentowców.

Jerzy N. był wtedy prezesem "Redy”. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów. Dotyczą głównie wprowadzania w błąd inwestorów i nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jerzy N. zaznacza, że jest niewinny.



Mariusz Parkitny  21 października  2005                              

 Jerzy N. to  ceniony przez nabywców mieszkań w  "Redzie " Jerzy Neukampf  (admin)