Przejmą za darmo albo wcale
 

Jeżeli do środy (15 marca) burmistrz Międzyzdrojów nie podpisze umowy zarządzania plażą, starosta ogłosi przetarg. Taką deklarację usłyszeli międzyzdrojscy radni na ostatniej sesji rady miasta.

Według burmistrza Henryka Jabłońskiego umowa przygotowana przez starostę jest jednostronna i niekorzystna dla gminy. Starosta został więc poproszony o przedłużenie terminu podpisania dokumentu.

- Nie da się tej umowy podpisać bez pewnych ustępstw z obu stron - mówi Henryk Jabłoński, burmistrz Międzyzdrojów. - Ten dokument jest nie do zaakceptowania, ale do negocjacji.


Starosta chciał postraszyć

W ubiegłym miesiącu starosta kamieński opublikował wykaz działek przeznaczonych do przetargu. Chodziło o plażę w Międzyzdrojach, którą miasto zarządzało zgodnie z umową z nieistniejącym już Urzędem Rejonowym w Świnoujściu. Porozumienie wygasa z końcem marca tego roku.

O całej sprawie władze Międzyzdrojów nie były informowane. Miastu groziło odcięcie od morza i wprowadzenie przez prywatnego dzierżawcę biletów na plażę. Tymczasem starosta tłumaczy, że to była tylko lista działek, a nie ogłoszenie - o przetargu.

- To nie było zaproszenie do przetargu - tłumaczy Anatol Kołoszuk, starosta kamieński. - Chciałem po prostu dopuścić wszystkich i wysłuchać pomysłów innych na zarządzanie plażą. Postępowałem zgodnie z procedurą prawną.

Władze Międzyzdrojów nie wierzą w zapewnienia starosty. Według nich, jeżeli pojawiła się taka informacja, to było to przygotowanie do przetargu.

- Nie chodzi o nazwy - mówi burmistrz Międzyzdrojów. - W efekcie zaproszono chętnych na plażę. Przedstawiono wszelkie warunki użytkowania terenu, obowiązujące zakazy i nakazy.

- Starosta chciał nas nastraszyć - mówią międzyzdrojscy radni. - Burmistrz mówił, że nie stanie do przetargu na plażę, bo wydajemy więcej pieniędzy niż zarabiamy na zarządzaniu. Te pieniądze moglibyśmy przeznaczyć na coś innego. Chodzi przede wszystkim o zachowanie prestiżu, bo jakbyśmy wyglądali, jako miasto nadmorskie, jeśli nie mielibyśmy plaży?


Gmina nie może zarobić

Nowa umowa przygotowana przez prawników starostwa przewiduje rozliczanie się z gminą z poddzierżawienia plaży prywatnym inwestorom. Z każdego ogródka gastronomicznego gmina może wziąć tylko 30 procent. Reszta, czyli 70 procent, to dochód starosty. Jeżeli jednak miasto przeznaczy te pieniądze na polepszenie warunków na plaży, może odliczyć sobie koszty. Dla Międzyzdrojów to warunki nie do przyjęcia, bo nie mogą pokrywać utrzymania plaży wyłącznie z pieniędzy publicznych.

- W starostwie nie mają pojęcia, ile kosztuje utrzymanie plaży - mówi Henryk Jabłoński. - Nasza gmina wydaje corocznie 350 tysięcy złotych na sprzątanie i utrzymanie ratowników. Tylko niewielka część tej kwot pokrywana jest z pieniędzy, które wpływają do nas z działalności gospodarczej na plaży. Teraz jeszcze musielibyśmy ją oddać. Wielkie oburzenie wywołała informacja, że prywatny dzierżawca musiałby wprowadzić bilety wstępu, żeby zarobić. My oczywiście nie możemy tego zrobić.

- Ja nie chcę zarabiać na plaży - twierdzi starosta. - Nie o to chodzi. Chcieliśmy wyeliminować działalność czysto komercyjną na plaży. Takie są procedury. Jeśli gmina nie zdecyduje się przejąć plaży, jest wielu chętnych. Ktoś inny będzie dbał o porządek i bezpieczeństwo. Turyści mogą być spokojni, nie będzie opłat za wstęp na plażę.


Umowa taka jak w Dziwnowie

Warunki użyczenia plaży w Międzyzdrojach zostały opracowane na wzór umowy zawartej z władzami Dziwnowa. Starosta chciał w ten sposób uregulować sprawy wszystkich plaż w powiecie. Dla władz Międzyzdrojów to żadne pocieszenie.

- To nie jest taka sama umowa - twierdzi burmistrz Międzyzdrojów. - Poza tym, nie interesuje nas to, co ustalono w innym mieście.

- Taką samą umowę podpisała gmina Dziwnów dwa lata temu - mówi Anatol Kołoszuk. - Gmina dzieli się ze starostwem powiatowym, ale starostwo ma mały procent z tego tytułu. Dzięki temu jednak wszystko działa zgodnie z prawem.

Władze Międzyzdrojów nie chcą takiej umowy. Przekazały staroście swoją wersję, o wiele prostszą, zawierającą tylko kilka najważniejszych punktów. Nadal trwają prace nad porozumieniem.

- Przejmiemy plażę albo bezpłatnie, albo wcale - mówi Marian Matysiak, sekretarz miasta. - Podpiszemy umowę w zamian za obsługę plaży.



Katarzyna Gawle, 10 marca 2006 r.