Siniaki zeszły zbyt szybko
 

Groźby burmistrza Międzyzdrojów nie były realne, a obrażenia odniesione przez pokrzywdzoną kobietę niezbyt poważne

i poszkodowana może walczyć o odszkodowanie jedynie z powództwa cywilnego - uznała prokuratura umarzając sprawę szarpaniny w gabinecie burmistrza, do której doszło pod koniec września br.

Prokuratora prowadziła dochodzenie w dwóch sprawach. Po pierwsze, obrażeń ciała Danuty J., które powstały - zdaniem kobiety - po kopnięciu jej w nogę przez burmistrza w trakcie szarpaniny.

- Obdukcja lekarska wykazała, że były to lekkie obrażenia, poniżej siedmiu dni - mówi Prokurator Rejonowy w Świnoujściu Włodzimierz Cetner. - A skoro tak, to nie podlegają one ściganiu sprawcy z oskarżenia publicznego. Poszkodowana kobieta może dochodzić swych praw jedynie z oskarżenia prywatnego.

Do szarpaniny pomiędzy burmistrzem a czwórką mieszkańców gminy doszło pod koniec września. Danuta J. wraz z trzema mężczyznami przyszła do urzędu, aby dowiedzieć się, jaka jest opinia prawna w sprawie przyznania mieszkania komunalnego jednemu z nich. Mieli ze sobą kamerę.

„Uduszę k..., uduszę!”



ha, 14 grudnia 2005 r.  Wcześniejszy artykuł.. W Międzyzdrojach - Krewki burmistrz