Przejście w rękach ministra

 
Kliknij, aby powiekrzyc
150 tys. złotych - tyle potrzeba na uruchomienie punktu odpraw granicznych na molo w Międzyzdrojach. Pieniądze ma dać wojewoda ze swojego przyszłorocznego budżetu.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Władze Międzyzdrojów, jak na szpilkach, czekają na decyzję ministra spraw wewnętrznych i administracji o zmianie rozporządzenia w sprawie przejść granicznych.

Jeśli nie uda się to w najbliższych dniach, to otwarcie przejścia na molo znów wydłuży się w czasie.

Brak decyzji ministra jest praktycznie ostatnią przeszkodą.
Chodzi o wpisanie międzyzdrojskiego przejścia do rozporządzenia o przejściach granicznych.

- Gdyby to było przejście między Polską a Czachami, nie byłoby problemu - twierdzi zastępca burmistrza Bogusław Tomczyk. - Dlatego, że chodziłoby o granicę wewnątrz Unii Europejskiej. Niestety, przejście w Międzyzdrojach będzie jednocześnie granicą Unii.

Jeśli MSWiA zgodzi się na rozpoczęcie całej procedury zmierzające do wpisania Międzyzdrojów na listę przejść granicznych, wówczas będzie podstawa, aby w przyszłorocznym budżecie wojewody znalazły się pieniądze na jego uruchomienie. A do uchwalenia budżetu czasu pozostało już mało.

- Jesteśmy dosłownie o włos od otwarcia przejścia - mówi zastępca burmistrza. - Jeśli jednak obecny minister nie wpisze nas do rozporządzenia o przejściach, to z jego nastepca będziemy musieli pewnie zaczynać wszystko od początku i nie wiadomo, czy uda się to zrobić przed nowym sezonem.

Zastępca burmistrza Bogusław Tomczyk mówi, że Międzyzdrojom zależy na przejściu nie mniej niż niemieckiemu armatorowi statków wycieczkowych "Adler - Schiffe".

- W końcu to nie byłoby przejścia tylko dla statków tego armatora, ale dla wszystkich jednostek, które będą chciały do nas przypłynąć - mówi Bogusław Tomczyk.


ha, 19 października 2005 r.