Burmistrz po wyroku wrócił do energetyki

   MIĘDZYZDROJE. Były burmistrz Międzyzdrojów Henryk Jabłoński, po uprawomocnieniu się wydanego na niego wyroku w sprawie kradzieży prądu przez pracowników międzyzdrojskiego rejonu energetycznego i wygaśnięciu burmistrzowskiego mandatu, wrócił do swojego zakładu pracy. Przed aferą pełnił funkcję dyrektora rejonu, obecnie zatrudniony jest jako specjalista ds. administracyjnych w Sekcji Administracyjnej Rejonu Dystrybucji Międzyzdroje.
Zwierzchnicy nie zamierzają wyciągać w stosunku do winnych ukaranych przez sąd dodatkowych konsekwencji służbowych.
- ENEA S.A. w żaden sposób nie będzie komentować prawomocnych wyroków sądowych, ani wyciągać dodatkowych konsekwencji wobec już ukaranych pracowników nie pełniących obecnie funkcji kierowniczych – informuje Artur Pożarycki, dyrektor Zakładu Spraw Pracowniczych i Obsługi Administracyjnej ENEA S.A. w Szczecinie. - W interesie przedsiębiorstwa i całej załogi leży przede wszystkim wydajna praca, a nie podsycanie dyskusji na temat już wielokrotnie komentowany w mediach.
Jednak w odczuciu zainteresowanych najbardziej poszkodowana jest ta grupa pracowników, która na samym początku przyznała się do winy i poddała samoukaraniu sądowemu bez procesu. Przypomnijmy, że oskarżonych w aferze było 56 pracowników. Ponad dwudziestu przyznało się do winy. Pozostali utrzymywali, że są niewinni i zaskarżyli wyrok wydany przez świnoujski sąd. Sąd wyższej instancji w połowie czerwca br. werdykt podtrzymał, jednak tej grupie umorzył zasądzone kary grzywien.
– Wychodzi na to, że najdotkliwiej ukarani zostali ci, którzy okazali skruchę i od razu przyznali się do winy, bo oprócz kar i długu, zapłacą grzywny. Dodatkowo siedem osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych jeszcze przed wydaniem wyroku. Nie rozumiem dlaczego dyrekcja zakładu odpuszcza właśnie tym, którzy do końca utrzymywali, że są niewinni, choć sąd dowiódł, że jest inaczej - zastanawia się jeden z pracowników międzyzdrojskiego rejonu.

 (maz)