Kto naprawi te dziury
 
Kliknij, aby powiększyć
- To nie są nasze drogi - mówi Marian Matysiak, sekretarz miasta. - Musimy wreszcie wyjaśnić, kto ma je naprawiać i kto ponosić odpowiedzialność za ich stan. Na razie to zamknięte koło.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Od dwóch lat gmina Międzyzdroje płaci za inwestycje na drogach, które do niej nie należą. Chodzi o większość ulic w mieście, w tym ulice 1000-lecia Państwa Polskiego, Gryfa Pomorskiego, na których już dzisiaj trwają remonty i biegnącą wzdłuż międzyzdrojskiej promenady - Bohaterów Warszawy. Właścicielem jest starostwo Kamienia Pomorskiego. Władze gminy chcą odzyskać miejskie drogi, ale według nich, starosta nie chce ich oddać.

- Wysłaliśmy już kilka pism w tej sprawie - mówi Marian Matysiak, sekretarz miasta. - Niestety wszystkie pozostały bez odpowiedzi. Z tego wynika, że starosta nie chce ich przekazać.


Przyciśnięci do ściany

Tegoroczny budżet Międzyzdrojów przewiduje, że remonty ulic i chodników w mieście pochłoną około 3 milionów złotych. Gmina nie jest jednak ich właścicielem. Radni coraz trudniej godzą się na przekazywanie pieniędzy nie na swoją własność.

- Ile jeszcze musimy za to płacić? - pyta Paweł Drzewiecki, miedzyzdrojski radny. - Od 35 lat mieszkam w Międzyzdrojach i nigdy nie było tak fatalnego stanu dróg.

Dziury są okropne. W większości są to drogi należące do powiatu. Musimy wreszcie uregulować tę sprawę.

- Nie mamy wyjścia, bo starosta nie spieszy się z remontami - dodają inni radni. - Nie możemy pozwolić sobie, żeby turyści psuli sobie samochody na naszych nawierzchniach. Musimy płacić za remonty dla naszego dobra. Pojawia się tylko pytanie, komu wysłać za to rachunek? Jesteśmy postawieni pod ścianą. To jeden z powodów ścięć między nami a starostwem.

Jedną z większych inwestycji jest modernizacja drogi Wapnica - Wicko. Według wcześniejszych ustaleń połowę sumy pokrywa gmina, drugą połowę starostwo. Międzyzdroje już dziś przekazały milion złotych. Starostwo tymczasem nie wie, czy dołoży potrzebną kwotę. Władze gminy postanowiły się zabezpieczyć.

- Mamy milion złotych na remont tej drogi - mówi Henryk Jabłoński, burmistrz Międzyzdrojów. - Jednak nie mamy gwarancji, że kwota ta będzie zabezpieczeniem, gdyż starostwo nie ma drugiej części, które ma dołożyć. Zapisaliśmy to w budżecie, mówiąc o remontach dróg i nawierzchni chodnikowych. Być może do czasu, aż nie będziemy mieli potwierdzenia tej kwoty gwarantowanej, wycofamy się.


Do kogo z pretensjami?

Mimo, że gmina ma prawo administrowania drogami należącymi do powiatu, o wszystkie zgody i pozwolenia musi pytać urzędników w starostwie.

- Żeby cokolwiek zrobić, musimy mieć przyzwolenie z zarządu powiatu - mówi burmistrz. - Wydajemy pieniądze na oczyszczanie ulic, akcję zimową czy oświetlenie, ale jeśli chcemy zmienić znaki, czy kierunek ruchu, musimy mieć zgodę starostwa.

Kolejnym problemem są ludzie, którzy żądają od gminy Międzyzdroje odszkodowania za uszkodzone samochody na dziurawych jezdniach. Wszyscy kierują się do burmistrza. Mimo, że Międzyzdroje są ubezpieczone, to firma ubezpieczeniowa nie chce wypłacać odszkodowań za straty powstałe na drogach powiatowych. Sprawy kończą się w sądzie.

- Wcale się nie dziwię mieszkańcom - twierdzi burmistrz. - Ich nie interesuje, kto jest właścicielem drogi i kto powinien wypłacać odszkodowania. Nie wiem czy starostwo ubezpiecza te drogi, ale my swoje ubezpieczamy.


Jak chcą, to dostaną

Według starostwa powiatowego w Kamieniu Pomorskim, jeżeli Międzyzdroje chcą te drogi, to je dostaną. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi, bo wszystko zależy od tego, kiedy urzędnicy przygotują odpowiednie dokumenty.

- Kategoryzacja dróg jest przed nami - mówi Anatol Kołoszuk, starosta kamieński. - Właśnie nad tym pracujemy. Jeżeli któraś z gmin chciałaby już dziś przejąć drogi powiatowe na jej terenie, to chętnie je przekażemy.

Starosta odrzuca też inne zarzuty władz Międzyzdrojów. Twierdzi, że tak samo płaci za drogi powiatowe w mieście, jak oni.

- Mamy ograniczone środki - dodaje. - Do starostwa należy około 300 kilometrów dróg, a powiat przekazuje na ich bieżące utrzymanie środki w wysokości około 3 tysięcy złotych, na każdy kilometr. Poza tym realizujemy zadania inwestycyjne przy współudziale gmin, w tym gminy Międzyzdroje.

Być może szybszym rozwiązaniem problemu będzie majowy zjazd Związku Miast Polskich. Jednym z tematów jest oddanie miastom ich dróg wewnętrznych.

- To nie jest tylko nasz problem - mówi Henryk Jabłoński. - Z tą absurdalną sytuacją walczą gminy w całej Polsce. Mamy nadzieję, że oddadzą nam miejskie ulice.



Katarzyna Gawle, 24 marca 2006 r.               Dodaj swoją opinię na Forum