Każdemu wolno jeździć
 

Prywatny przewoźnik uważa, że burmistrz Międzyzdrojów oszukał go, godząc się na wprowadzenie należącej do Świnoujścia konkurencyjnej spółki.

Na najbliższej sesji radni Międzyzdrojów rozpatrzą skargę właściciela Prywatnego Zakładu Komunikacji Miejskiej „Trans-Sam-Mor”. Chodzi o podpisanie umowy na obsługę linii numer 10, z Międzyzdrojów do Świnoujścia, którą od dwóch lat jeździły tylko prywatne autobusy. Od lipca kursują tam również samochody świnoujskiej Komunikacji Autobusowej. Według właściciela PZKM Jana Karapulki, wpuszczenie na trasę spółki należącej do Świnoujścia przeprowadzono niezgodnie z obowiązującymi przepisami i na jego niekorzyść.

 

Bo bez analiz...

- Złożyłem skargę na działalność burmistrza, bo uważam, że zostałem oszukany - mówi Jan Karapulka. - Przed wprowadzeniem innych autobusów nie zrobiono żadnych analiz rynku, nie zapytano o zdanie ani radnych, ani mnie. Takie działania narażają moją firmę na ogromne straty.

Lista zarzutów jest bardzo długa. Jednym z najpoważniejszych jest stosowanie niezdrowej konkurencji, czyli ustalanie takich rozkładów jazdy, żeby wyprzedzić autobusy drugiej firmy i zabrać im klientów.

- To są bzdury! - mówi dyrektor Komunikacji Autobusowej Kazimierz Reimus. - Żaden nasz rozkład się nie pokrywa. To oni działają tak, żeby nam utrudnić funkcjonowanie. Zawsze staraliśmy się żyć w zgodzie. Udostępniałem im plac na ulicy Dworcowej za niewielką opłatą, udzielaliśmy pomocy technicznej, czy po prostu pożyczaliśmy części. A teraz ktoś chce nas wyrzucić z Międzyzdrojów. Przecież działamy zgodnie z prawem.

 

Będzie walczył

- Na tej trasie nie można dorobić się dużych pieniędzy, ale mi starcza, żeby prowadzić firmę, płacić podatki i zatrudniać 12 pracowników - mówi Jan Karapulka. - Będę walczył o swoje prawa.

Skargi Karapulki dotarły również do Urzędu Marszałkowskiego i warszawskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej. Jan Karapulka zapowiada także skierowanie sprawy do sądu, jeżeli radni nie podejmą korzystnej dla niego decyzji.



Katarzyna Gawle, 24 grudnia 2005 r.                 Problemu ciąg dalszy...