Organizatorzy się nie dziwią

 

Dokładnie 12,9 procent wszystkich uprawnionych do głosowania wzięło udział w niedzielnym referendum w sprawie odwołania burmistrza Międzyzdrojów.

Według oficjalnych już danych, do urn poszło zaledwie 696 osób na 5394 wszystkich uprawnionych. Żeby referendum było ważne, musiałoby wziąć w nim udział co najmniej 30 procent uprawnionych.

Organizatorzy głosowania nie są zaskoczeni frekwencją. Jak mówią, spodziewali się, że nie uda się osiągnąć wymaganych 30 procent. Nie czują się jednak przegrani.

- Spośród tych niespełna siedmiuset, którzy oddali swoje głosy, aż 635 było za odwołaniem burmistrza. Dlatego uważamy, że nie ma ani przegranych, ani wygranych. Dziękujemy tym, którzy przyszli, bez względu na to jak głosowali - mówi Jan Karapulka, pełnomocnik Komitetu Obywatelskiego Inicjatorów Referendum.

Na krótko przed referendum, burmistrz Henryk Jabłoński uzyskał poparcie radnych, którzy jednogłośnie przyznali mu absolutorium za ubiegły rok.


ha, 26 kwietnia 2005 r.