Niemcy są oburzeni
 
Kliknij, aby powiększyć
Alwin Muller, dyrektor Adler - Schiffe
- Odżywają antypolskie stereotypy. Często wyrażane są negatywne uwagi o Polsce, polskich urzędach i całej tej sytuacji. Niemieccy turyści nie rozumieją całej sytuacji z odprawą graniczną w Międzyzdrojach. Nie są w stanie zrozumieć dlaczego strona polska, bez uzasadnienia, uniemożliwia korzystanie z tego obiektu.
Fot:
Sławek Ryfczyński

Już tylko jeden statek wycieczkowy pływa między Świnoujściem a pobliskimi nadmorskimi miejscowościami w Niemczech. Nie ma także rejsów do Międzyzdrojów i nie wiadomo, czy w ogóle będą w tym sezonie. Niemiecki armator Adler - Schiffe twierdzi, że to przez opieszałość polskich urzędników.

Zarzuca im, że od miesięcy zwlekają z wydaniem decyzji na odprawy graniczne na międzyzdrojskim molo. Statki muszą przez to zawijać na odprawy do Świnoujścia. Rejsy trwają przez to znacznie dłużej, a to z kolei zniechęca turystów.


Nie chcą pływać

- Na początku kwietnia rozpoczęliśmy sezon. W związku z tym, że nie ma przejścia granicznego na molo i statki musiałyby zawijać na odprawy do Świnoujścia przewidywaliśmy, że będziemy mieli mniej chętnych. Dlatego zdecydowaliśmy się, ze statek będzie pływał tylko do Świnoujścia - mówi Alwin Muller, dyrektor Adler - Schiffe.

To jednak nie pomogło. Pasażerów było tak mało, że nie opłacało się utrzymywać dwóch statków na linii do Świnoujścia.

- Jeden musieliśmy wycofać - dodaje Alwin Muller.

 

Ministerstwo odsyła

W ubiegłym roku niemiecki armator za własne pieniądze przedłużył molo w Międzyzdrojach. Liczył, że szybko powstanie przejście i będzie mógł zarabiać na rejsach.

- A tymczasem nawet nie zaczęły się zwracać pieniądze wydane na przedłużenie mola - mówi przedstawiciel Adler - Schiffe w Polsce Michał Niedźwiecki.
Choć po stronie polskiej oficjalnie nikt nie jest przeciwny otwarciu przejścia, to ostatecznej decyzji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wciąż nie ma. Sprawa ciągną się już od wielu miesięcy.

- Jest projekt rozporządzenia ministra w tej sprawie, ale nie podpisany - mówi Michał Niedźwiecki.

Nieoficjalnie mówi się, że otwarcie przejścia blokowane jest w MSWiA. Biuro prasowe ministerstwa milczy na ten temat i odsyła do Straży Granicznej.

 

Straż Graniczna zdziwiona

Tam jednak odpowiedzi na pytanie o przejście w Międzyzdrojach też nie znają.

- To pytanie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przecież to nie Straż Graniczna otwiera przejścia, tylko oni. A my tylko na nich pracujemy - stwierdzili pracownicy biura prasowego Komendy Głównej SG w Warszawie.

- My ze swej strony zrobiliśmy wszystko - dodał kmdr por. Grzegorz Goryński, rzecznik Morskiego Oddziału Straży Granicznej, pod który podlegają Międzyzdroje. - W tej chwili nasi ludzie z placówki w Międzyzdrojach szkolą się w Świnoujściu do pracy na morskim przejściu. Jeśli takie powstanie na molo, to będą gotowi. To wszystko, co mogę w tej sprawie powiedzieć.



Hanka Lachowska, 29 kwietnia 2006 r.