Dłuższy wypoczynek, ale nie na żądanie. Urlopowy tasiemiec
 
Kliknij, aby powiękrzyć
.
Fot: Kurier Szczecński

WYDŁUŻENIE urlopów wypoczynkowych, ale i koniec urlopów na żądanie, planu urlopów i skrócenie czasu, w którym pracodawca płaci chorobowe przewiduje przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną dla rządu projekt zmian w prawie pracy. To sprzeczne ruchy, które mogą okazać się szkodliwe uważają specjaliści.
 

-Do projektu zmian w prawie pracy dotarła "Gazeta Prawna". Podstawowe zapisane w nim zmiany dotyczą długości urlopu wypoczynkowego. Zamiast obecnych 20 dni, jego podstawowy wymiar wynosiłby 28 dni. Gdy pracownik miałby co najmniej 10-letni staż pracy, urlop wydłużałby się aż do 36 dni (teraz 26 dni). Podobnie jak obecnie, do urlopu nie wliczałoby się dni ustawowo wolnych od pracy niedziel i świąt.


Nie wszystkie zmiany będą jednak korzystne dla pracowników. Zlikwidowany ma być tzw. urlop na żądanie, który pracownik może obecnie wziąć nawet bez zgody pracodawcy. Pracodawcy nie będą już musieli przygotowywać planów urlopów, a ich terminy będą uzgadniać tylko z zainteresowanymi pracownikami. Zaległych urlopów będzie można udzielać do połowy, a nie jak obecnie do końca pierwszego kwartału nowego roku. Do stażu pracy uwzględnianego przy urlopie, poza ukończonymi studiami, nie wliczałby się okres nauki. Pracodawcy mają płacić pensję choremu pracownikowi maksymalnie przez 14, a nie jak obecnie 33 dni zwolnienia. Małe, zatrudniające do 20 osób, firmy, płaciłyby zatrudnionym tylko przez siedem dni zwolnienia.


Zdaniem prof. Antoniego Nowakowskiego, ekonomisty z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, idea tych zmian jest niezrozumiała. Robimy jeden krok w przód i jeden do tyłu i nie wiadomo, czemu ma to służyć. Czas pracy wpływa na produktywność całej gospodarki, a pod tym względem nie mamy się czym chwalić w Europie. Na pewno nie są to przemyślane zmiany systemowe ocenia naukowiec.
Jolanta Bogutyn-Przybyszewska, szefowa Biura Doradztwa Personalnego Unikadr w Szczecinie, ocenia, że wydłużenie urlopów może mieć fatalne skutki dla całego systemu ubezpieczeń społecznych.


Wielu pracodawców może rozwiązać umowy ze swoimi pracownikami i zaproponować im przejście na działalność gospodarczą. Do ZUS zaczną płynąć niższe składki. Dziś jesteśmy jednym z najgorszych krajów Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o czas pracy i odsetek pracujących. Pozostałe zmiany są rozsądne, ale nie zrównoważą szkód wywołanych dłuższymi urlopami ocenia Jolanta Bogutyn-
-Przybyszewska.



(M. KUBERA), 6 grudnia 2005 r.