Będzie gorąco w służbie zdrowia
 
Kliknij, aby powiększyć
- W naszym województwie pracuje najmniej pielęgniarek - mówi Ewa Hnat, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szczecinie (z lewej). - Jeśli rząd nie zadba o nasze godne wynagrodzenie, będzie nas jeszcze mniej. Coraz więcej dziewczyn ucieka z Polski. Kształcą się i wyjeżdżają.
Fot:
Andrzej Szkocki

Obiecane podwyżki dla służby zdrowia będą niższe od zapowiadanych 30 proc. - Rząd nas oszukał, będziemy protestować - mówią pielęgniarki i lekarze.

Od 900 do 1200 zł brutto zarabia dziś pielęgniarka w Zachodniopomorskiem. Choć rząd obiecał 30-procentową podwyżkę, pensje sióstr wzrosną niewiele.

To, jaką podwyżkę dostanie pracownik służby zdrowia, zależy od tego, gdzie pracuje.

- Okazuje się, że 30 procent podwyżki, o które walczyłyśmy, nie będzie naliczane od podstawy wynagrodzenia! - mówi Alicja Pelkowska, wiceprzewodnicząca Szczecińskiej Izby Pielęgniarek i Położnych. - Liczyć będą się koszty pracy. Te zaś są inne w szpitalu powiatowym i klinice. Nie ma więc co liczyć na duże kwoty.

Na wysokość wynagrodzenia będą mieć też wpływ związki zawodowe.

- Jak w jakiejś placówce są silne, mogą wynegocjować większą podwyżkę. Pieniądze dzielić będą dyrektorzy - mówi Alicja Pelkowska.

Zenon Czajkowski, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Szczecinie przyznaje, że na razie nie wie dokładnie, ile pieniędzy dostanie na obiecane przez rząd podwyżki. Dlatego nie potrafi powiedzieć, o ile wzrosną pensje jego pracowników. W niektórych placówkach zrobiono już jednak wstępne szacunki.



 



Anna Miszczyk, 23 sierpnia 2006 r.