Piłeś i prowadzisz - stracisz samochód
 
Kliknij, aby powiększyć
Auta pijanych kierowców i sprawców wypadków będą zatrzymywane na konto przyszłych wyroków, a nawet podlegać przepadkowi.
Fot:
Marcin Bielecki

To już nie walka, ale prawdziwa wojna z pijanymi kierowcami. Od piątku za jazdę po kielichu lub spowodowanie wypadku w tym stanie policja zatrzyma nam samochód. W najlepszym razie odzyskamy go po zapłaceniu grzywny, w najgorszym przepadnie na zawsze.

Czara goryczy przelała się kilka dni temu, gdy policjanci podsumowali czerwcowy długi weekend na polskich drogach. W ciągu czterech dni zatrzymano ponad 3300 pijanych kierowców. Minister sprawiedliwości zareagował błyskawicznie.

W szczecińskiej prokuraturze okręgowej utworzono specjalny zespół, który ma współpracować z policją w sprawach pijanych kierowców.

- Prokuratorzy rejonowi już wiedzą jak mają postępować w takich sprawach - mówi prok. Józef Skoczeń, szef szczecińskiej prokuratury okręgowej.

Kto powinien się bać? Po pierwsze pijani sprawcy wypadków, nie tylko śmiertelnych. Po drugie kierowcy, którym alkomat pokaże co najmniej jeden promil alkoholu we krwi (nawet jak nie spowodowali wypadku) oraz ci, którzy uciekną z miejsca przestępstwa. W takich sytuacjach policja na pewno zatrzyma nam samochód i odholuje na parking. W ciągu trzech dni informację o zatrzymaniu otrzyma prokurator, który wyda postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym pojazdu. Oznacza to, że auto możemy zobaczyć dopiero po wyroku sądu.

W jeszcze gorszej sytuacji są piraci-recydywiści, po raz kolejny przyłapani na jeździe po pijaku.


Mariusz Parkitny, 24 czerwca 2006 r.