Co wolno ochroniarzowi?
 

Bezzasadne przeglądanie zawartości naszej torby w sklepie zdarza się nazbyt często. Towarzyszy temu niepotrzebne zamieszanie oraz poczucie wstydu.

Nieświadomi swoich praw zgadzamy się na bezprawną rewizję naszych kieszeni oraz toreb.

Wstyd i nerwy

- Lubię robić zakupy. Nie mam obowiązku jednak, po dokładnym zapoznaniu się z asortymentem, cokolwiek kupić. Czasem przymierzę stertę ubrań i wyjdę z pustymi rękoma, a ochrona już łypie na mnie wzrokiem. Nieświadomym zachowaniem wzbudzam podejrzenia - skarży się studentka Katarzyna Kądys. - Ostatnio pech chciał, że po-30 minutowym pobycie w przymierzalni, odłożyłam wszystko na wieszak i zrezygnowana chciałam opuścić sklep. Gdy przechodziłam przez bramkę, włączył się alarm. Ochroniarz zatarł ręce i dorwał mnie w swoje szpony. Reakcja moja była oczywista. Oblałam się rumieńcem i bezzwłocznie dałam mu przeszukać moją torebkę. To nie było przyjemne...

Jak się okazało, powodem była płyta CD, kupiona tego dnia w sklepie Empik, na której zainstalowano pasek chroniący przed kradzieżą. Sklepy Empik i Mediamarkt, oraz perfumerie często zaopatrują swoje produkty w tego typu zabezpieczenia. Te, bywa, uaktywniają się w najmniej oczekiwanym momencie.

 

Dobra wola

- Powinniśmy wiedzieć, że poddanie się kontroli łączy się wyłącznie z naszą dobrą wolą. Jeżeli ochroniarz zachowuje się grzecznie i dyskretnie prosi nas o okazanie towaru lub paragonu, a spodziewamy się wyjaśnienia sytuacji, możemy taką zgodę wyrazić. Możemy, ale nie musimy - radzi Powiatowy Rzecznik Konsumenta, Longina Kaczmarek. - Nie ma on prawa przeprowadzić takiej rewizji.

Nie ma mowy o przymusowym zaciągnięciu nas do pokoju przesłuchań. Lepiej jednak poddać się jego prośbie, gdyż zaoszczędzimy w ten sposób cenny czas. Na przyjazd policji na pewno będziemy musieli długo poczekać.
Jak bardzo jest to krępujące wie sama pani rzecznik.

- W ferworze świątecznych zakupów w Galerii Centrum przydarzyła mi się podobna historia. Przechodząc przez bramki, obładowana pakunkami, uruchomiłam alarm. Podszedł ochroniarz i bardzo kulturalnie poprosił mnie o okazanie paragonu oraz zawartości reklamówek. Było to dla mnie bardzo nieprzyjemne. Pewna swojej niewinności przychyliłam się jego prośbą. Całemu zamieszaniu winna była kasjerka, która nie zdjęła zabezpieczenia z rękawiczek. Ochroniarz zapewnił, że poniesie konsekwencje.


Przeszukanie i zatrzymanie

- Pracownik ochrony może przeszukać klienta, tylko wtedy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie kradzieży, na przykład na podstawie przyłapania na gorącym uczynku lub monitoringu - mówi Gustaw Wiliński dyrektor firmy ochroniarskiej. - Wtedy ma prawo poprosić o okazanie zawartości bagażu, torby, reklamówki itp., a następnie skonfrontować ją z paragonem.

Do zatrzymania może dojść tylko i wyłącznie w przypadku ujęcia sprawcy na gorącym uczynku. Nie ma tu znaczenia wartość skradzionego mienia.

- Jeżeli, mimo uzasadnionych podejrzeń pracownika ochrony, osoba podejrzana o kradzież odmawia okazania zawartości kieszeni czy torebki, wówczas ma on prawo do ograniczenia wolności takiego delikwenta, po czym wzywa policję - dodaje Gustaw Wiliński.


Legitymuje tylko policja

- Co istotne, zgodnie z ochroną naszych danych osobowych, nie musimy podawać naszego imienia i nazwiska. Legitymować może nas tylko policja - mówi kom. Artur Marciniak z Komendy Miejskiej Policji.

- Obowiązkiem ochroniarza w sklepie jest zachowanie dyskretne, z szacunkiem do klienta, a także do samego siebie. Wszelkie przejawy agresji uwłaczają przede wszystkim jego godności. My możemy jedynie przeprosić za brak profesjonalizmu ze strony naszego pracownika - mówi Gustaw Wiliński.

- Przyjmujemy bardzo dużo skarg od konsumentów na pracowników ochrony sklepu. Część z nich jest uzasadniona. Większość przypadków pozostaje jednak wyolbrzymiona. Konsumenci żądają finansowego zadośćuczynienia za poniesione straty moralne, albo kierują sprawę do sądu i tam dochodzą swoich praw. Kwota 50 tys. zł za obrazę ze strony pracownika ochrony jest w polskich warunkach nierealna - komentuje Longina Kaczmarek. - Jedyne czego możemy się spodziewać to rekompensaty w formie przeprosin. Radziłabym więcej tolerancji z obu stron.

 

Joanna Skrzyniarz, 16 lutego 2006 r.