Bezrobotnych chcą wysłać na wieś
 
Kliknij, aby powiększyć
- Przydałaby się pomoc w gospodarstwie, zwłaszcza w sezonie - mówi Czesław Danielak, rolnik z Maszewa. - Przyjąłbym jakiegoś pomocnika, zwłaszcza że nie musiałbym za to płacić. Na razie pomagają mi dzieci w gospodarstwie. Mam 17 hektarów, do tego krowy i świnie. Pracy jest sporo. Myślę, że wielu rolników skorzystałoby z takiej pomocy. Gorzej byłoby z zatrzymaniem stażysty na dłużej, gdyby trzeba było mu płacić. Nie sądzę też, żeby ci młodzi ludzie potem sami zakładali gospodarstwa. Do tego potrzeba sporo funduszy, a gospodarstwo teraz zazwyczaj się dziedziczy niż zakłada od podstaw.
Fot:
Agnieszka Tarczykowska

Niech urzędy pracy kierują młodych ludzi bez pracy do pomocy rolnikom w gospodarstwie - zaproponowali kilka dni temu działacze Samoobrony. Projekt wzbudził mieszane uczucia. Na wsiach spotkał się z uznaniem, ale i niedowierzaniem.

Zdobycie minimum praktycznego doświadczenia miałoby zachęcić młodych ludzi do pozostania na wsi, a nawet do zakładania własnych gospodarstw rolnych.

- Młodzi ludzie, którzy ukończyli szkoły i są bez pracy byliby pomocni szczególnie starszym rolnikom - ocenia ideę zmian Andrzej Hatłas ze Związku Zawodowego Rolnictwa "Samoobrona". - Prócz prac rolnych, również w pisaniu rwniosków, w tym o dopłaty bezpośrednie, których starsze osoby nie potrafią wypełniać.

Wysyłać bezrobotnych na staże do rolników miałyby urzędy pracy. Taki "nakaz" wiązałby się też z tym, że jeśli nie zostałby przyjęty, młody człowiek traciłby status bezrobotnego.

Robert Czapla, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Goleniowie, rozważą racjonalność pomysłów stażowych.

- Trzeba zadać sobie pytanie czy staże mają służyć do tego, żeby młodych ludzi wykorzystywać jako parobków - zastanawia się dyrektor. - Staże powinny umożliwić młodym osobom wejście na rynek pracy i przygotować zawodowo. Myślę więc, że najpierw trzeba wykonać analizę rynku rolnego, żeby się dowiedzieć czy jest możliwość jego rozwoju, bo w innym przypadku ci młodzi po stażu w gospodarstwie znów pozostaną bez niczego.


 

Marek Rudnicki, agat, 10 czerwca 2006 r