Atomowa histeria i początek dyskusji
 

Nie jedna, ale dwie elektrownie jądrowe powinny powstać w Polsce do 2022 roku. Tak uważa profesor Jerzy Wiktor Niewodniczański, szef Państwowej Agencji Atomistyki. Zdaniem naukowca, przed energią pozyskiwaną z atomu po prostu nie uciekniemy. Wiele wskazuje na to, że jedna z atomowych siłowni zlokalizowana zostanie na Pomorzu Zachodnim.

Decyzja o polskim atomie już zapadła. Teraz przed naukowcami najtrudniejsze decyzje: gdzie postawić elektrownię i w jaki sposób przekonać samorządy i mieszkańców, że atom to przyjazna energia.

                                                                                                                                                                                                

Na początku 2007 r.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na giełdzie miejsc dla takiej inwestycji są też gminy w województwie zachodniopomorskim.

- Rząd założył, że najpóźniej w 2006 roku powinna się rozpocząć ogólnospołeczna debata na temat lokalizacji elektrowni jądrowej. Dzięki waszej publikacji właśnie ją rozpoczęliśmy - mówi inżynier z PAA. - Proszę sobie jednak wiele nie obiecywać. Nikt przed wyborami samorządowymi nie wychyli się z oświadczeniem, że oto blok jądrowy stanie w Gryfinie czy Drawsku Pomorskim. Najpierw wybory, potem atom. Rozmowy rozpoczną się najwcześniej na początku 2007 roku. Będą trudne, w naszym społeczeństwie panuje atomowa histeria.

Samorządowcy nie ukrywają, że elektrownia ma swoje minusy, ale też plusy. Mówił na ten temat burmistrz Gryfina Henryk Piłat. Podobną opinię wyraża burmistrz Drawska Pomorskiego Zbigniew Ptak.

- Nikt nie wybuduje elektrowni jądrowej bez zgody władz lokalnych i społeczeństwa. W takiej sprawie musi się odbyć referendum. Przy podejmowaniu decyzji trzeba jednak wziąć pod uwagę aspekt ekonomiczny, czyli nowe miejsca pracy, ożywienie gospodarcze - tłumaczy burmistrz.

Mieszkańcy Drawska Pomorskiego nie boją się atomu.

- Mamy już wojsko, przyjmiemy też elektrownię - przekonuje starsza kobieta. - Czarnobyl to był błąd człowieka, a nie maszyny. Poza tym przez ostatnie 20 lat technologia poszła mocno do przodu. Kto teraz buduje takie „wyrzutnie” jak Rosjanie postawili w Czarnobylu?
Histeria w Niemczech

Nasza publikacja „Atom koło Szczecina” wywołała niemal histerię u naszych zachodnich sąsiadów. Dziennikarze niektórych gazet najechali polski resort gospodarki.

- Nie ma się co dziwić. W Niemczech masowo protestują przeciwnicy energetyki jądrowej - powiedział dla PAP doktor Ludwik Pieńkowski, zastępca szefa Laboratorium Ciężkich Jonów Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem naukowca, Niemcy inwestują ogromne pieniądze w energetykę odnawialną oraz w udoskonalenie energetyki tradycyjnej. My tych pieniędzy nie mamy, dlatego Polski nie stać na to, by całkowicie odrzucić elektrownie atomowe.

Z kolei zdaniem profesora Niewodniczańskiego, do końca 2022 roku powinniśmy wybudować dwa bloki energetyczne oparte na energii jądrowej o mocy 1500-1600 megawatów. Tak założono w dokumencie rządowym „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku”. Obecnie w Polsce 96 procent energii jest wytwarzane ze spalania węgla kamiennego.


Osiem miejsc

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, miejsc w których naukowcy widzieliby atomowe bloki energetyczne, na mapie Polski wytyczono osiem. Dwa z nich znajdują się w naszym regionie, dwa na południu Polski. Poważnie rozpatrywane są też kandydatury Żarnowca i Bełchatowa, a także kilku innych miejscowości w południowo-zachodniej Polsce. Gdzie miałby zatem stanąć atom? To na razie pilnie strzeżona tajemnica naukowców.



Sławomir Włodarczyk, 8 maja 2006 r.                       do Forum