Rosja, która nie kłamie
Oficjalna propaganda w 70. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow wybiela i usprawiedliwia Stalina. Ale niezależne media rosyjskie i Cerkiew Prawosławna dają świadectwo zupełnie innej prawdzie.
 
Wczorajsza "Nowaja Gazieta" obszerny materiał poświęcony paktowi oraz rozbiorowi Polski przez Niemcy i ZSRR zatytułowała "Złączeni krwią".  

Wczorajsza "Nowaja Gazieta" obszerny materiał poświęcony paktowi oraz rozbiorowi Polski przez Niemcy i ZSRR zatytułowała "Złączeni krwią". Tytuł to cytat z telegramu Józefa Stalina, w którym przywódca ZSRR, dziękując ministrowi spraw zagranicznych hitlerowskich Niemiec Joachimowi von Ribbentropowi za życzenia z grudnia 1939 r. z okazji 60. urodzin, napisał: "Przyjaźń narodów Niemiec i Związku Radzieckiego złączonych krwią ma wszelkie podstawy do tego, by być długotrwała i mocna".

"Kiedy ZSRR przystąpił do II wojny światowej? Bardzo by się chciało odpowiedzieć na to pytanie precyzyjnie i jasno, jak w szkole radzieckiej: 22 czerwca 1941 r. I, żeby postawili piątkę, dodać - że w charakterze ofiary agresji najeźdźców niemiecko-faszystowskich. Niestety, tak nie można" - pisze gazeta, ceniona za niezależność.

"Po podpisaniu 23 sierpnia 1939 r. z hitlerowskimi Niemcami paktu o nieagresji i tajnego protokołu o podziale Europy, a przede wszystkim Polski, ZSRR zaczął się przygotowywać do wojny, i to bynajmniej nie w charakterze ofiary. A gdy 1 września 1939 r. po wtargnięciu wojsk niemieckich do Polski wybuchła II wojna światowa, Związek Radziecki od razu zaczął aktywnie pomagać agresorowi" - czytamy w "Nowej Gaziecie".

ZSRR czynnie włączył się do działań przeciw Polsce, jak dowodzi przywoływany przez "Nową Gazietę" historyk Siergiej Słucz, nie dopiero 17 września, gdy Armia Czerwona uderzyła na nasz kraj od wschodu. Już od 1 września radiostacja w Mińsku na prośbę Niemców stale nadawała zaszyfrowany sygnał naprowadzający bombowce Luftwaffe na cele w Polsce.

Głos niezależnych, lecz niskonakładowych pism, jak "Nowaja Gazieta" czy "Nowoje Wremja", jest słaby. Tego jednak nie można powiedzieć o głosie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. W ubiegłym tygodniu, kiedy oficjalna propaganda wybielała Stalina, patriarcha Cyryl odwiedził Wyspy Sołowieckie, gdzie bolszewicy więzili w łagrze jego dziadka Wasilija Gundajewa.

Zwierzchnik Cerkwi wezwał młodzież stolicy, by w sobotę uczciła pamięć ofiar represji komunistycznych, zapalając tysiąc świec na Łubiance, gdzie swoją główną kwaterę miały radzieckie służby specjalne. Cerkiew domaga się, by na placu stanął krzyż poświęcony ofiarom terroru bolszewickiego.

Dziennikarz tygodnika "Ekspert" zapytał arcybiskupa Hilariona, szefa wydziału stosunków międzynarodowych patriarchatu moskiewskiego, uważanego za prawą rękę patriarchy Cyryla, o opinię o Stalinie. Hierarcha odpowiedział:

- Uważam, że Stalin był potworem, duchowym wyrodkiem, który stworzył okropny, antyludzki system kierowania krajem, zbudowany na kłamstwie, przemocy i terrorze. Rozpętał ludobójstwo na narodzie swojego kraju i ponosi odpowiedzialność za śmierć milionów niewinnych ludzi. W tym sensie Stalin jest porównywalny z Hitlerem. Obaj przynieśli światu tyle cierpień, że żadnymi sukcesami wojennymi odkupić tego nie można. Nie ma istotnej różnicy między Poligonem Butowskim [miejsce pod Moskwą, gdzie NKWD zamordowało w latach 30. około 20 tys. ludzi] a Buchenwaldem, między Gułagiem a systemem hitlerowskich obozów zagłady. A liczba ofiar represji stalinowskich jest porównywalna z naszymi stratami w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

 www.gazeta.pl - 2009-08-25